Znowu potrzebuję pomocy. Porady. Wskazówki.

Dokładnie za miesiąc są Mikołajki, których w Stanach się nie celebruje ale ja ustanowiłam taką tradycję dla samej siebie i tych kilku osób, z którymi na codzień pracuję. Mikołajki pomagają mi zmniejszyć do minimum cały ten przedświąteczny stres kupowania na siłę i na ostatnią chwilę podchoinkowych prezentów; ten szał w pracy, że koniecznie coś trzeba dać, a że nie wiemy co, to dobrym prezentem okazuje się niestety nawet byle co.

W tym kraju jest tak, że prezenty sprawia się bardzo automatycznie, że kupuje się ten cały chiński junk, że się go daje bez namysłu, bez większego zastanowienia nad przedmiotem jak i nad obdarowanym i to wszystko jest bardzo niefajne w moim odczuciu. Oczywiście dostawałam i dostaję podarki bardzo ładne, w moim guście, zgodne z moimi zainteresowaniami, takie, które bardzo mnie cieszą, ale to zaledwie ociupinka w całej tej sporej ilości innego byle czego, co bardziej mnie żenuje niż sprawia frajdę. Czego wolałabym nie dostać wcale.
Bo ile do cholery można mieć w domu kubków (made in china), długopisikow (made in china), notesików (made in china) i innych naprawdę nic nie wartych knick-knack’ów? Mnie to nawet ciężko takie coś przekazać dalej, wstydzę się podarować komuś znajomemu w prezencie, coś co jest takim byle czym…

No ale Amerykanie (nie wszyscy ale chyba większość) właśnie tak mają, że im bardziej nic nie warty bibelot, tym sprawia radość (sztuszną? udawaną? odruchową?) mimo, że owo coś może za chwilę wylądować w śmieciach. To nie liczy się prezent, jego jakość, to się liczy sam gest dawania no i coś z czym ja sobie wciąż nie radzę, czyli opakowanie prezentu. To nie może być tak po polsku, torebka a w niej owo coś. Nie! To jest torebka, a w niej przynajmniej z 10 arkuszy tzw. tissue paper (takiej naszej bibuły). Efekt jest ładny, ale ja niestety nie mogę przeboleć tego okrutnego marnotrastwa. Tyle papieru idzie do śmieci. Tyle kasy idzie na papier, który idzie do śmieci. Mnie naprawdę szkoda na takie coś dolarów, zwłaszcza gdy już się trochę tych dolarów wydało na prezent i na jego opakowanie (np. papier do preznetów, albo torebkę). No nic, jak to się mówi: co kraj to obyczaj…

Zatem ta moja grupa najbliższych znajomych z pracy liczy około 10 osób. Tym moim znajomym w ubiegłym roku w dniu Świętego Mikołaja wręczyłam ładnie zapakowane płyty CD – świąteczny album Pinki Martini. Wiem, że większości sprawiłam frajdę. Udany to były prezenty.

A w tym roku? Już od przeszło tygodnia siędzę i googlam. I pragnę coś znaleźć ale nic mi nie wychodzi. Pomysł za pomysłem pali na panewce. Za wysoką poprzeczkę sobie postawiłam, za wszelką cenę (no nie wszelką, bo budżet mam niewielki) chciałabym kupić coś co nie jest made in china.

Pomysł pierwszy był taki. Kilka lat temu w Polsce zrobiłam takie oto zdjęcie.

Największym moim marzeniem było zrobić samemu takie flagi. Obdarować najbliższych i znajomych takim fajowym hand made prezentem. Niestety. Zdolności projektowania ze zdjęcia, szycia na maszynie i całej reszty potrzebnej do wykonania takiej flagi, nie posiadam.
Spędziłam wiele godzin szukając czegoś podobnego w sieci ze skutkiem negatywnym. Albo za duże (2-3 metry flagi dostępne w Australli) albo za drogie, albo z chin.
Zdesperowana zdecydowałam, że kupuję tutaj:
http://www.flamingodisplay.com/BALI-FLAG-SANTA-HAT-100CM-CE90221/
Niestety sklep chyba już nie istnieje, bo nawet nie odpisali mi na maila:-(

Pomysł drugi, dziecinny, ale nie szkodzi.
Zapragnęłam każdemu podarować kalejdoskop. Super pomysł tylko znowu ta sama rozterka. Nie chcę kupować byle czego, co się zaraz rozpadnie. Szukam na stronach polskich, amerykańskich, francuskich, niemieckich, brytyjskich. Szukam wszędzie już od dwóch dni. Nawet zamówiłam jeden na próbę, ale nie spełnił moich oczekiwań.
https://www.amazon.com/gp/product/B000ELSZW0/ref=oh_aui_detailpage_o00_s00?ie=UTF8&psc=1

Znalazłam na Etsy wspaniałe kalejdoskopowe rękodzieła: https://www.etsy.com/shop/royskaleidoscopes?ref=l2-shopheader-name
ale niestety na te w granicach 70-200 dolarów raczej mnie nie stać. Kupić jeden dla bliskiej mi osoby tak, ale nabyć ich 5 albo 10 bez pewności czy zostaną dobrze odebrane, czy będą bawiły – nie, taką milionerką to niestety nie jestem…

Zatem dzisiaj, na miesiąc przez Mikołajkami jestem w punkcie wyjścia. Bez pomysłu. I oczywiście nie jest mym obowiązkiem coś mieć, coś podarować, ale naprawdę bym chciała. Chciałabym mieć już wszystko przygotowane, by w ową środę za miesiąc przekazać paczuszki od Mikołaja.

Proszę wszystkich moich Drogich Czytelników o pomoc w wyszukaniu drobnych prezentów. Do dyspozycji sa: amazon.com, ebay.com, etsy.com, allegro.pl i cała gama innych sklepów tradycyjnych i internetowych. Chodzi o to by było symboliczne, ale wartościowe i nie chińskie. Ogromnie dziekuję za Wasz czas poświęcony temu zadaniu.


Comments

Pomocy — 2 Comments

  1. Za wysoka poprzeczka, tez tak mam. Potem dostaje zwykly prezent. A moze jaki smakolyk. Wlasnoreczne czekoladki z bakaliami. Pierniczki.

  2. Książki, książki, książki ;) Książki niespodzianki – jeżeli dane osoby już znasz, to możesz jakoś oszacować ich preferencji i albo coś zgodnego z nimi, albo właśnie coś zupełnie innego. Książek nie wolno dyskryminować, tylko czytać ;) Może Cię jakieś zauroczą, bez powodu, a to okładka, albo fragement zdania, cokolwiek i kilka takich książek, na chybił trafił, każdą zapakować tak samo i przejść się z worem, aby każdy wyciągnął tą, która mu jest pisana ;) Niespodzianka i na pewno z serca ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *