W poniedziałek 23 października po pracy czyli około godziny 17stej rozpoczełam przygodę z pieczeniem. Piekłam jak w amoku, do 21szej miałam przygotowane:
– dwa chleby bananowe
– podwójną porcję ciasta migdałowego
– ciasto mandarynkowe
– piernik według przepisu Anieszki R.

To był mój taki coping mechanism. Te pożarowe stresy postanowiłam ukoić w czynności, która bardzo lubię, która mnie bardzo relaksuje i ogromnie cieszy.
Ciasta poporcjowałam i obdarzyłam nimi rodzinę oraz wielu znajomych w pracy.

A tutaj ciasto migdałowe dla koleżanki z pracy.


Comments

Ciasta — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *