IKEA

Tradycyjnie zakupilismy 12 kartonikow mieszanki chlebowej.
Kupilismy tez fotel uszaty dla Grzesia.

Obowiazkowo sentymentalne zdjecie ze (za) stolem.

 

Niespodzianka!

To jest jedna z najwiekszych moich radosci: znalezc w skrzynce pocztowej posrod sterty niechcianych reklam pocztowke, list, paczuszke z Polski. 

Tym razem koperta bomblowa zawierala ksiazkowa niespodzianke!

Tobiego czytamy od wczoraj i juz od pierwszych stron bardzo nas wciagnal.

Dziekuje Ewie i Polci!

Znalazłam pośród dzisiejszych maili…

Zatem napisala do mnie sama Lufthansa z taka oto kuszaca oferta:-)

A potem jak sie skusilam, zeby poczytac wiecej, to takie oto flafony znalazlam. Prosze drogich czytelnikow o wyjasnienie mi o co chodzi w zakreslonej na czerwono dez-informacji:-)

Lektury wyśmienite i te trochę mniej

Nadal mi wstyd, ze tak mało czytam. Ale jednak czytam, książka za książką, w większości na głos co czytanie spowalnia ale za to daje pole do niezwykle ciekawych dyskusji.

Misja: Encyklopedia autorstwa Arturo Perez Reverte to lektura którą polecem na wakacje, albo jesienne wieczory. Wciąga i trzyma w napięciu przenosząc czytelnika w odległe czasy przereklamowanej inkwizycji. Dobre tłumaczenie. Błędów nie znalazłam. 19.

Dakota autorstwa Michała Piedziewicza, znajomego z poprzedniej mojej pracy. Nie mogę być obiektywna. Więc będę subiektywna. Książka bardzo mi się podoba, uśmiałam się miejscami do łez. Nie będę się tutaj na temat tej lektury rozpisywać, bo wciąż jestem winna Michałowi maila z komentarzami. Więc najpierw jemu napiszę krytyczne uwagi i pochwały, a potem albo je tu to wkleję, albo nie:-) 20.

Pan Samochodzik i zlota rękawica autorstwa Zbigniewa Nienackiego. O ranyjulek! Przeczytałam właśnie notkę jaką napisałam o poprzedniej części samochodzika i stwierdzam, że złota rękawica jest jeszcze słabsza niż Winnetou. Flaki z olejem o jeziorach, żeglarstwie i w sumie niczym dla mnie zajmującym:-) To takie ciekawe, że kiedyś tam w zamierzchłych czasach gdy czytałam samochodziki, nie czułam tej swoistej nudy jaką czułam teraz. No ale z drugiej strony wtedy byłam nastolatką i to był mój świat, teraz jestem 40stolatką i mam za sobą przygody z poważnymi lekturami. Wielce prawdopodobne, że do samochodzików jeszcze kiedyś powrócę, może na emeryturze, ale tylko do tych pierwszych kilku części, które mimo upływu czasu nadal są według mnie fantastyczne. 21

Duchowe życie zwierząt Petera Wohlleben w OKROPNIE UBOGIM tlumaczeniu Ewy Kochanowskiej. Lektura tej niezbyt ciekawej ksiązki to jedno, ale kiepskość tłumaczenia to odrębna historia. Kasiążka pełna błędów stylistycznych, gramatycznych, logicznych. Chwilami myślałam, że tłumaczka po prostu zaaplikowała niemiecką wersję do google translator i zgarnęła kasę za tłumaczenie. Ale były też i takie miejsca gdzie wiem, że google translator zrobiłby lepszą robotę niż owa tłumaczka. Gdzie jest edytor?! – ja się pytam.
Książka mocno reklamowana w księgarni internetowej wydawnictwa Znak. Skusiłam się bo zwierzęta kochamy, myślałam, że się czegoś więcej o zwierzakach dowiemy, że tą naszą miłość i zrozumienie umocnimy. A tu proszę, darwinista jeden przekonuje nas, że my ludzie też zwierzętami jesteśmy i dzieli się swoimi doświadczeniami z pracy ze zwierzętami ale głównie leśnymi, lub stajennymi (wiele opowiadań o koniach). No nic. Były i ciekawe rozdziały dla nas kreacjonistów, ale ogólnie książką w skali jeden do pięć na jakieś ledwo dwa z plusem. A tłumaczenie na jedynkę. Wstyd Pani Ewo K, wstyd i hańba, że się Pani pod takim stylistycznym bałaganem podpisuje! Jeśli tak się teraz po polsku książki pisuje (albo tlumaczy) to czeka nasz (naszego kraju & języka) szybka zagłada. Jesli się któremuś z moich czytelników zechce skontaktować z wydawnictwem Znak albo z ową tłumaczką, to proszę przekazać, że się ta pani naprawdę powinna wstydzić takiej fuszerki, takiego gniota. Żeby już naszej ojczystej odmiany przez przypadki nie znać, albo nie wygooglać jej sobie – WSTYD!!! W sumie dobrze, że ołowka albo czerwonego długopisu nie miałam pod ręką bo bym całą książkę mocno pokreśliła niczym moja polonistka:-) 22

Obecnie czytamy książkę WSPANIAŁĄ. Smutną ale piękną. Stara, dobra szkoła. Język polski doskonały. Książka powinna być na liście lektur obowiązkowych. Każdy powinnien się z nią zapoznać. Każdy powinien ją przedyskutować sam z sobą, z przyjaciómi, z wrogami. Może wtedy lepiej utrwalałaby się ta nasza smutna, okrutna historia, bożego igrzyska drugiej wojny światowej. Jeśli ktoś z Was ma czas i ochotę na czytelniczą wycieczkę do trudnych czasów okupacji (niemieckiej i rosyjskiej) zachęcam do lektury Wspomnień wojennych Karoliny Lanckorońskiej. Piękna książka. Jakżesz smutna, ale piękna! 23

 

 

 

Gofry

Na śniadania weekendowe uwielbiam.

W tygodniu zaś codziennie nudna ale zdrowa owsianka.

Po francusku

Ależ sobie przerwę w blogowaniu zobiłam.
Można śmiało powiedzieć, że jak ci Francuzi, którzy w sierpniu odpoczywają na wakacjach, a we wrzesniu, zaraz po powrocie do pracy, rozpoczynają strajki. To już taka ich tradycja. Zwłaszcza u Paryżan.

Codziennie jednak myślę o tym by powrócić do blogowania, bo jesień znowu nastraja do pisania. Albo chociaż do postów fotograficznych.

Nie pisałam, ale za to trochę czytałam.
Nie pisałam, ale piekłam.
NIe pisałam, ale zajmowałam się moimi fiołkami.
Nie pisałam, ale dużo prcowałam, teraz szczególnie w parafialnej szkółce religii, bo się nowy rok zaczął. To już mój szósty rok tej miłej wolontarynej kościelnej kariery.

No to do jutra.
Na pewno tu będę.