Pracuję w dwóch kampusach.
W poniedziałki i środy po 5 godzin w filii, która mieści się 7 minut autem od naszego domu, we wtorki i czwartki po 8 godzin w głównej siedzibie, autem trochę wiecej niż pół godziny.
Zobaczyłam u koleżanki w innym departamencie, że ma nowe biurko, takie z elektrycznie regulowaną wysokością, takie przy którym można stać albo siedzieć. Zapragnęłam takiego sprzętu dla siebie. Zapytałam jak się można o taki mebel postarać i usłyszałam, że to długi proces, który zaczyna się od recepty lekarskiej.

Przy najbliższej wtedy wizycie u chiropraktyka, poprosiłam mojego doktora o takową receptę. Z tym skrawkiem ręcznie wypisanego dokumentu (w Stanach pieczątka nic nie znaczy, więc używanie jej jest w totalnym zaniku) poszłam do szkolnych kadr. Pani specjalistka od tego rodzaju sytuacji, błyskawicznie w formnie niezwykle legalnej napisała do mnie maila potwierdzającego przyjęcie do wiadomości mojej potrzeby i wskazała kolejne kroki postępowania. Jak to w biurokracji bywa jedna mała recepta nie wystarczyła. Trzeba było trochę więcej “literatury” zatem asystentka mojego doktora napisała oficjalne pismo, któe następnie przekazałam mojej lekarce rodzinnej, by ta dodała trochę swoich mądrych kluczowych słów. Z takim już niezwykle oficjalnym dokumentem znowu trafiłam do kadr i maszyna ruszyła.

W moim biurze pojawiła się pani specjalistka ze tzw. Environmental Health and Safety (EHS) Department, która wysłuchała mojej historii, po czym pouczyła mnie jak siedzieć przy komputerze, jak trzymac myszke i uderzać w klawisze klawiatury. Następnie przedyskutowała ze mną ową potrzebę oraz pomierzyła biuro. Po dniach kilku powróciła ze swoim szefem, derektorem departamentu oraz katalogami firm, które oferują owy sprzęt biurowy. Wybraliśmy kształ i kolor, wstępnie zadecydowaliśmy jak biurko będzie ustawione i kiedy ewentualnie można się jego spodziewać. Rozpoczął się czas zamawiania, który uwierzcie mi, trwa zawsze strasznieeeeeeeee dłuuuuuugo. Zamówienie przygotowuje się w kilka minut za pomocą specjalnego programu komputerowego. Ale takie zamówienie nie zostaje od razu wysłane do sklepu by ten to zamówienie zrealizował. Oj nie. Najpierw trzeba co najmniej 4 ważnych ludzi na różnych szczeblach, którzy ową zachciankę Marysi zaaprobują. Szefowa moja, oraz jej szef nie mieli absolutnie żanych “ale”. Cała reszta również, ale wiadomo, trochę to czasu zajęło. Wstępnie usłyszałam, że nowe biurko będę miała pod koniec listopada. Minął cały grudzień, zaczął się nowy semest a biurka nie ma. Nieśmiało zapytałam panią kadrową czy coś na ten temat wie, a ona po ustaleniu co i jak podała mi nowy termin: początek lutego.

Gdy nowe biurko zostało dostarczone do szkoły trzeba je było złożyć i usunąć poprzednie by to miało gdzie stanąć.
Ten proces też zajął kilka dni, ale oto pod koniec lutego zaczęłam pracować “na stojąco”. Och i ach, co za komfort. Przychodzę do pracy na ósmą i tak do około 13stej wszelkie zadania wykonuję stojąc a nie siedząc. Znacznie lepsze to rozwiązanie dla mojego kręgosłupa.

PRZED:

photo 11

photo 31

photo 41

photo 21photo 51

PO:

photo 2photo 3

photo 4photo 5

photo 32

photo 52

I obowiązkowa tym razem elektroniczna “Thank You Note”:

Hello,

This is to thank all of you very much for all your help with getting and installing my new wonderful adjustable desk.
In particular I want to thank:

Doug & Toni for assisting me with selecting the proper furniture;

Susan for preparing & submitting the requisition;

Wanda & Victor for accepting my need and getting the approvals;

D’Ann for purchasing the desk from the vendor;

and finally big thank you to Javier and his excellent team of Mengistab, Glenn, and Teshome for rearranging the furniture in College Skills, assembling the new desk, and installing it in my office.

I feel very grateful that I work among people who care.

Thanks again! Maria


Comments

Nowe biureczko — 2 Comments

  1. Trochę chore. Pani Mario, proszę trzymać tak myszkę, a tak stukać w klawiaturę. To tak, gdyby ktoś po 30 latach koślawego pisania kazał mi pochylać literki w drugą stronę. U mnie w fabryce jeśli potrzebne jest odpowiednie krzesło lub stół, to się idzie i się mówi i się ma. Widocznie ktoś kto o nie prosi ma wyraźną i uzasadnioną potrzebę takiego udogodnienia.

    Inna sprawa, że tworzenie stanowisk koordynatorki do spraw trzymania myszki przyczynia się w jakiś tam sposób do zmniejszenia bezrobocia :)

  2. Oto roznica miedzy praca dla prywaciarza a rzadu:-)
    Na rzadowej posadzie wszystko trwa niezwykle dluuuugo. Ale zaleta jest, ze ciezko taki etat stracic.
    U prywaciarza natomiast niby zachcianki moga byc spelniane natychmiast, ale i prace tez natychmiast mozna stracic.
    Zatem jak wszedzie… Plusy i minusy:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *