Stuhra “Tak sobie myślę…” przeczytałam w dwa dni (nie całe oczywiście), mąż mój w dwie godziny – tak się różnimy w szybkości czytania:-)
Książka absolutnie rewelacyjna, lektura obowiązkowa. Czyta się ją dobrze, nawet jeśli się czasem pojęcia nie ma o wydarzeniach (politycznyo-społecznych) w niej opisywanych. Nie ważne wydarzenie, ważne towarzyszące mu myśli, refleksje, uczucia autora.
Sporo śmiesznych wątków, aż sobie czytaliśmy z mężem na głos.

Po tej dobrej w treści i formie książce chwyciłam za Moniki Jaruzelskiej “Towarzyszkę Panienkę”.
Rany!
Co za różnica!

Zmuszam się (bo ja się zawsze zmuszam do dokończenia książki, skoro już ją zaczęłam; mąż mój natomiast potrafi wyrzucić na makulaturę coś co mu się nie podoba) do każdej następnej strony.
W książce jest tylko jedna sila rzecz: nazwisko autorki – nic poza tym.
Pani Monika, która chwali się dyplomem ukończenia kierunku polonistyki wyższej uczelni, cieszy się z faktu, że Trylogii nie przeczytała. Biedna ona, naprawdę powinna chwycić za tego Sienkiewicza, bo po jej opowiadaniach odnoszę wrażenie, że nie ma pojęcia o zdaniach złożonych. Znakomita większość zdań w tej książce to zdania pojedyńcze i bardzo proste (żeby nie napisać prostackie).

W wywiadzie dla jakieś gazety Pani Jaruzelska donosi, że ta książka ma otworzyć dorgę do dalszego jej pisarstwa. Rany!
Kto takie coś redaguje?
Kto to chce wydawac?

Niewielki przykładzić gramatyki i stylu pisarskiego Pani Jaruzelskiej:

photomj

Proszę przeczytać pierwsze zdanie owego akapitu. Potem drugie, potem trzecie…
Aż się chce za czerwony długopis chwycić i niczym nauczyciel poprawiać jej błędy!

Opowiadania z dzieciństwa takie trochę na siłę.
Zaczyna od tego jak się chowała w szafie, jak spędzała w niej długie godziny.
Nosz kurcze, to zupełnie jak ja!:-)
BANAŁY!!!

I proszę drogich czytalników, krytyka moja odnosi sie tylko do stylu w jakim napisana jest książka (marnego) i do zawartych w niej niektórcyh (nie wszystkich) treści. Absolutnie nie mam nic do samej Pani Moniki a już absolutnie do jej taty. Pana Jaruzelskiego to mi jakoś zawsze było okrutnie żal. Nie wiem czemu… Może za te ciemne okulary, a może za jego stanowisko… a teraz gdy go widzę w podeszłym wieku na wózku – też mi go żal.

Podsumowując:
“Tak sobie myślę…” – całym sercem polecam!
“Towarzyszka Panienka” – w jakieś wielkiej ostateczności.


Comments

Lektury — 1 Comment

  1. Czy w 3 zdaniu jest błąd? gdzie?
    Czytam Cię regularnie już od długiego czasu i bardzo lubię. I czytać, i Ciebie;)
    Pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *