Święta już posprzątane.
Nawet jeśli nie, jeśli gdzieś jeszcze widać świąteczne ozdoby to jakieś to już “nie na miejscu”, jakieś to już odległe, przeterminowane niejako.
Wczoraj, tj. siódmego zaledwie stycznia taki oto obrazek uchwyciłam na naszym spacerze:

s1

s2

Tak, świętowanie Bożego Narodzenia rozpoczyna się dnień po Święcie Dziękczynienia, świętowanie Walentynek rozpoczyna się w Trzech Króli… rany julek… Gna ta Ameryka nie wiem gdzie…

I tylko te kontenerowce płynące z Chin wciąż sobie wyobrażam.
Te całe gigatony plastiku, ledwo rozładowano wszystko w kolorach różu i czerwieni (bo Walentynki) to za chwilę wszystko będzie zielone (bo St. Patrick Day). A gdzieś tam w headquarters tej czy innej firmy już na biurkach raporty dochodów ze sprzedaży tych wszystkich świątecznych, plastikowych dupereli. Już te raporty rozpoczynaają przygotowania do zamówień na następne święta. Już produkcja plastikowych choinek na BN 2014 ruszyła. Już niebawem załadują je na kolejny kontenerowiec, który wypłynie w rejs do Wielkiej Ameryki.
Ale oto i na własne oczka widziałam półki choćby w Empiku uginające się pod ciężarem (ilością) rzeczy wyprodukowanych w Chinach. Epidemia taniej, tandetnej, nijakiej komerchy zalewa Europę. Oj niedobrze kochani, niedobrze…


Comments

Komercyjny Maraton — 1 Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *