Zwyczajowa impreza u sąsiadów. Impreza to zbyt duże słowo, powiedzmy spotkanie “wine & cheese” w ogrodzie.
Liczne grono sąsiadów wzbogacone o mężczyznę, którego nie znam. Podchodzę bliżej i zaczynam słuchać niezwykłej historii.
Niech będzie, że nie pamiętam imion, więc sobie je zmyślę.
Tom, powołany do amerykańskiej armii, wyjeżdża ze swoim odziałem do Wielkiej Brytanii by tam odbyć służbę (szczegółów, powodów, dat nie znam). Tom młody, przystojny chłopak, zakochuje się w pięknej Angielce, Kate. Piękna miłość kończy się w momencie gdy Tom wraz z odziałem ma wracać do Stanów. Oboje świadomie decydują się na to rozstanie. Ale oto okazuje się, że młodziutka Kate jest w ciąży. O aborcji nie ma mowy. Jest za to mowa o adopcji. Oboje świadomie decydują, że narodzone dziecię zostanie oddane do rodziny, która zechce je adoptować. Oboje świadomie podpisują wszelkiego rodzaju dokumenty umożliwiające niemowlęciu przyszłość. Tom wraca do Stanów, Kate rodzi potomka i przekazuje w ręce agencji adopcyjnej/sióstr zakonnych/przyszłych rodziców (?) – szczgółów nie znam.
Nowi rodzice gdy ich adoptowany Alex ma niespełna pół roku, emigrują z Wielkiej Brytanii do Australii. Na tym odległym kontytnecie Alex dorasta w zdrowiu i szczęściu.
Dzisiaj Alex ma lat okolo 50ciu i jest własnie tym nieznajomym mężczyzną na sąsiedzkim spotkaniu, przyprowadzonym przez Toma i jego żonę Ann. Tom wygląda na bardzo poruszonego, Alex totalnie wyluzowany, Ann dopowiada kolejne szczegóły niezwykłej rodzinnej historii.
Przed 4 laty adopcyjny tato Alexa przechodzi wylew krwi, który staje się początkiem rozmyślań Alexa o tak istotnym teraz w medycynie wywiadzie rodzinnym, historii chorób. Alex decyduje się odnaleźć swoich biologicznych rodziców. Poprzez Czerwony Krzyż i agencje pomocy społecznej odnajduje wielostronicową dokumentację przyjścia na świat i zawiłości związanych ze swoją adopcją. Dotarcie do dokumentów, a następnie odszukanie rodziców zajmuje mu około 4 lat.
Z przeszkodami w postaci odległości między trzema kontynentami oraz członków rodziny swoich rodziców (siostra biologicznej mamy, która nie chce podać informacji o Kate, niepewny swojej roli brat Toma, który nadal mieszka pod starym, rodzinnym adresem, podanym w dokumentach) Alex cierpliwie drąży i czeka.
Nadchodzi dzień gdy spotyka się ze swoją biologiczną mamą w Stanach. Nadchodzi dzień, gdy biologiczna mama wraz z córką (przyrodnią siostrą Alexa) odwiedza go w Australii. Nadchodzi dzień gdy Alex kontaktuje się z Tomem. Nadchodzi dzień gdy Alex przylatuje do Kalifornii by spotkać się z Tomem, by następnie 11 września wszyscy spotkali się w San Franccisco w irlandzkim pubie (Kate mieszka na stałe na Alasce).

Historia absolutnie niezwykła. Na wielu poziomach.
Para odpowiedzialna za poczęcie Alexa decyduje się przekazać swoje dziecko do adopcji (a nie usunąć ciążę).
Niemowlę trafia do dobrej rodziny.
Adopcyjni rodzice nie stają na przeszkodzie gdy dorosły już Alex pragnie odszukać swoich biologicznych rodziców.
Biologiczni rodzice, mimo że nie mają ze sobą absolutnie żadnego kontatku, stają się otwarci na spotkanie.
Biologiczni rodzice okazują się normalnymi ludźmi, czyli żadne z nich kloszardy, narkomany, zbóje, od których należałoby stronić z daleka i może nawet lepiej nie wiedzieć, że się jest ich dzieckiem.

Tysiące kilometrów dzieliło życie Toma od życia Alexa, ale gdy stali obok siebie, śmiało można było przyznać, że są spokrewnieni. Obaj bardzo dobrze grają w golfa.
Ann z uśmiechem opowiadała jak to dobrze, że znalazł się spadkobieraca ich dóbr, że znalazła się tak bliska osoba, której można przekazać dorobek życia.

Historię tę usłyszałam dwa miesiące temu, a wciąż jest we mnie bardzo żywa. Nie znam detali, nie pamiętam szczegółów, które pewnie i usłyszałam, ale moje emocje ekscytacji gdzieś je zatarły.

Piękna (antyborcyjna?) historia.


Comments

Piękna historia — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *