… i wielka szkoda, bo ochotę w sobie miałam, ale znowu brak bliskiego nauczyciela (czytaj: babci) powoduje, że sobie nie radzę z tą karierą.

Moja przygoda z maszyną do szycia zaczeła się dwa tygodnie temu i już czuję, że nie potrwa długo:-)

Poczułam w sobie ogromną potrzebę zszycia dwóch kawałków materiału za pomocą maszyny. Tak jak to robiły moje babcie.
Jako że maszyny do szycia nie posiadam, mąż od razu zareagował ochotą na sprawienie mi takiego sprzętu. Ale zaraz, zaraz. Ile to ja już w życiu różnych zapałów, zrywów, ochót przerabiałam, a potem się okazywało, że wszystkie one należały do tych z serii “słomiane”. Postanowiłam, że zanim dojdzie do jakiegokolowiek zakupu, zapytam pośród znajomych czy mogą mi owy sprzęt pożyczyć. Niech no ja sobie popróbuję.

Moje ogłoszenie przykleiłam do stołu w pokoju socjalnym (ang. staff room).

IMG_4176

Ogłoszenie poskutkowało do tego stopnia, że obecnie mam w domu dwie maszyny do szycia. Jedną zwykłą, drugą niezwykłą, możliwości milion, maszyna-komputer. Jak sobie pomyślałam o mojej babci, gdyby ona takie cudo miała przed laty, z pewnością szyłaby kreacje na poziomie Coco Chanel. Babcia miała bardzo dobrego na tamte czasy Singera i pewnie w najśmielszych jej marzeniach nie było mowy o takich wynalazkach, jakie doczeka kiedyś jej wnuczka (czyli ja).

No więc ta jej wnuczka usiadła przed telewizorem, włączyła dvd dołączoną do maszyny i zaczęła się uczyć szycia.
Pierwszy projekt to poduszeczki wypełnione kocimiętką (ang. catnip) dla nszych kotków.
O rany, taki prosty projekt a jednak nie należał do najłatwiejszych.

IMG_4160

IMG_4161

Drugi projekt to poszewka na jesiek, którą gdy mąż zobaczył to gromko się zaśmiał, potem zapytał czy to jego najlepsza koszula została w ten sposób potraktowana.

IMG_4159

Trzeciego projektu jeszcze sobie nie wymyśliłam. Omijam maszynę i już wiem, że nie znajdzie się na liście próśb do świętego Mikołaja:-)

Tak mnie to szycie wyczerpało, że poszłam do sklepu i kupiłam motek wełny – szyedłkowanie mnie relaksuje:-)

Babcie się pewnie w babcinym niebie nadziwić nie mogą jak to ich wnusia nie odziedziczyła w genach tego wspaniałego daru jakim jest umiejętność szycia. I myślę sobie, że nawet jeśli opanowałabym do perfekcji obsługę maszyny do szycia, to jednak wciąż brak mi kreatywności, widzenia kolorów, umiejętności łączenia różnych wzorów i materiałów.

Krawcową nie będę…


Comments

Krawcową nie będę… — 4 Comments

  1. Skoro nie idzie Ci brnięcie w detale, to może pójdź w jakieś większe formy? Pokrowiec na auto w łowickie pasy np.

  2. Ja też nie będę, bo jak chciałam szyć na maszynie to przeszyłam sobie palec na wylot i ojciec złamaną igłę z palca mi wyciągał. Jam Łowiczanka jest i pasiaki dobrze mi znane są:-)

  3. Piękna koszula na jasiek! Kreatywności niby nie masz, taaa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *