Oto fragment treści maila jaki dzisiaj otrzymałam:

edukacja

Pierwsza myśl:
Nie uzupełniłam mojego profilu na Linked-In o wykształcenie, bo go po prostu nie mam.

Mąż mówi, że mam, a ja mówię, że to się nie liczy bo to nie jest WYŻSZE wykształcenie.
Średnio zdaną maturą ukończyłam VIII Liceum Ogólnokształcące w Gdyni, następnie dwuletnią Policealną Szkołę Biznesu w Gdyni z dyplomem Technika Ekonomisty, natępnie dwu i pół letnią Policealną Szkołę Pracowników Służb Społecznych w Gdańsku z dyplomem Pracownika Socjalnego. Obecnie szkoła ta ma status Kolegium, w którym można zdobyć licencjat, czyli to już wyższe wykształcenie tylko, że niepełne. Ach… za moich czasów głośno było o licencjacie, ale ta oferta była dopiero w planach na daleką przyszłość…
Na państwowe dzienne studia nie było mi dane się dostać:-(
W Austrii na Uniwersytecie Salzburskim uczyłam się języka niemieckiego (którego się nie nauczyłam, a to co umiałam już zapomniałam). W Warszawie podjęłam się studiowania psychologii na prywatnej Wyższej Szkole Psychologii Społecznej, ale po pierwszym roku wyemigrowałam do Stanów. W Kalifornii w Santa Rosa Junior College uczyłam się języka angielskiego i hiszpańskiego, oraz edukacji wczesnodziecięcej, w której zdobyłam certyfikat w zawodzie przedszkolanki.

Druga myśl:
Mąż mówi: napisz tam co chcesz, przecież i tak połowa informacji w internecie to kłamstwa, a druga połowa to nieprawda.
:-))))
Zatem, czemu nie?
Dwa lata w University of Cambridge, nastepnie kontynuacja przez trzy lata w Harvard University, preztiżowe stypendium w Stanford University, doktorat na absolutnie najlepszym i najsłynniejszym University of Hong Kong (HKU). Obecnie profesura w Massachusetts Institute of Technology (MIT).
Ładne edukacyjne porfrolio, nieprawdaż?

Trzecia myśl:
Mąż mówi: wyższe wykształcenie i tak się teraz nie liczy.
Co komu po dyplomach jak i tak pracy dla absolwentów szkół wyższych nie ma. Co kumu po dyplomach jeśli są one bez pokrycia, gdyż ich posiadacze nie mają żadnej wiedzy do wykonywania pracy, o którą się starają. I tak na przykład współpracownik mojego męża zatrudnił dziewczynę, która absolutnie w każdym przedmiocie miała najwyższą notę, która miała piękne dyplomy i certyfikaty potwierdzające zdobytą na wyższej uczelni wiedzę. Dzieczyna ta zatrudniona przez szefa, który myślał, że zdobył geniusza, przepracowała w firmie niespełna rok, po czym każdy odetchnął z ulgą gdy nie przedłużono jej umowy na kolejny. A niby taki geniszusz miał z niej być…:-)

Ostatnia myśl
Zawsze podaję siebie za przykład osoby bez wyższego wykształcenia zatrudnionej w stanowej placówce edukacyjnej. Mało tego zatrudniona jestem w miejscu, w którym oficjalnym językiem urzędowym jest język angielski a jak wszem wiadomo, ani ja tego języka dobrze nie znam, ani nie mam ŻADYCH CERTYFIKATÓW w tym temacie:-) Proszę mi wskazać choć jedno miejsce w Polsce, które zatrudniłoby mnie na podobnym stanowisku w podobny sposób (absolutnie nie pytając się o moje wykształcenie, oraz nie wymagając dokumentów je potwierdzających).

Na pytanie zadawane przez Polaków o ukończone studia odpowiadam, że nie mam wyższego wykształcenia. Widząc lub słysząc ich zadziwienie , często myślę, że mniej bym ich pewnie zadziwiła odpowiedzią o ukończonym Harwardzie, niż o moim braku magistra.
Ciekawe czemu tak jest? Czyżbym była aż tak inteligenta, że wiedza moja według nich musiała zostać nabyta na wyższej uczelni? Czy może jest jednak jakiś mini rasizm edukacyjny i ci wszyscy z mgr przed nazwizkiem wolą jednak sobie podobych i gdyby wcześniej wiedzieli, że Marysia magistra nie ma to by się z nią “nie zadawali”? Czy może obecnie wyższe wykształcenie jest czymś tak powszechnym, że gdy się go nie odebrało, to budzi ten stan rzeczy ogólny szok.

Post Scriptum:
Zawsze mogę na moim profilu posłużyć się słynnym bareizmem, słowami wypowiedzianymi w Alternatywach 4 na temat Stanisława Anioła: “Po ukończeniu szkół podstawowych…”
Chodziłam do trzech szkół podstawowych:-)


Comments

Znalazłam pośród dzisiejszych maili… — 1 Comment

  1. 90% posiadaczy tytułów naukowych zdobyło je ucząc się – realizacja złotej zasady 3Z – zakuj, zalicz, zapomnij … A studia to zgłębianie dziedziny, która nas interesuje. Studiować można skutecznie i wnikliwie również poza uczelnią. :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *