Ludzi biednych nie stać na rzeczy tanie – dawno temu usłyszałam to zdanie i trudno mi się było z nim zgodzić. Nobo jak niby tu fundować luksusy skoro ledwo pozwalam sobie na chleb powszedni?

Zaczęłam pracować, zaczęłam zarabiać, zaczęłam dostrzegać wartość pieniądza, zaczęło mnie smucić, że na tak niewiele mnie stać. Wbrew przepowiedniom tatusia “obierów nie wpieprzałam” co oznacza, że głodna nigdy nie byłam. Poza pożyczką 400 złotych od rodziców mojego kumpla (on nie miał, oni chętnie natomiast mi pomogli) na zakup biletów (kolejowych!) do Salzburga nigdy kasy nie pożyczałam. Tamten dług spłaciłam zaraz po powrocie z Austrii dodając do spłaconej kwoty butelkę wina i czekoladki z wyrazami wdzięczność za pomoc.

Ogólnie finansowo bywało ciężko, ale raczej radziłam sobie niezwykle dobrze.
Pracy się nie bałam, pracowałam bardzo dużo.
Zarobione pieniądze wydawałam na bieżąco, z uciułanej tu i tam sumki nie dałoby się oszczędzać. Pieniądze głównie przejadałam, a resztę od czasu do czasu wydając na mniej lub bardziej potrzebne rzeczy.

Ale notka ta nie miała być o mnie i moich wydatkach, ale o biednych (czyli również tamtej mnie) i o wydawaniu pieniędzy z głową i nie wydawaniu ich na taniochę i tandetę.

Całkiem niedawno skończył mi się mój ulubiony puder brązujący.
Kosmetyki, które używam do mejkapu można policzyć na palcach jedej zaledwie dłoni, nie mam do tego zajęcia (mejkapu) absolutnie najmniejszego zamiłowania zatem i nie mam czym się specjalnie chwalić.
Jako że bladą mam cerę jak trup a tych wszystkich mazideł, podkładów, fluidów, nie darzę zaufaniem, za poradą znajomej zaczęłam stosować puder brązujący. Były jakieś Miss Sporty, były inne wynalazki lepsze i gorsze, na nieszczęście te lepsze znikały z rynku, nie były więcej produkowane, tylko kłopot i kłopot…
Znajoma poleciła mi tzw. ziemię egipską, doskonały puder brązujący w cenie o Boże!
Ludzi biednych nie stać na rzeczy tanie pomyślałam. Kupując dobry (niestety też drogi) kosmetyk zaoszczędzę nie wydając na pięć tańszych (pewnie o łącznej sumie tego drogiego) o gorszej jakości lub mniejszej objętości.

Kupiłam.
Używając pudru średnio 250 razy w roku, kosmetyk ten wystarczył mi na 4 lata! Pod koniec ubiegłego roku rozpoczęłam nowy.

Nie zawsze dobra jakość idzie w parze z wysoką ceną produktu. Ale jeśli idzie i jeśli jednak mamy taką kwotę to warto inwestować.
Przykładów jak powyższy mogę przytoczyć więcej, ale podam tylko jeden by nie zanudzać oczywistościami.
Przed wyemigrowaniem do Stanów nabyłam w Paryżu czarny wełniany sweter z aligatorkiem. Sweter nie dość, że wspaniałej jakości, nic mu po tylu latach noszenia nie dolega to w dodatku klasyk, który nigdy nie wyjdzie z mody!

Łazienki nasze wypełnione po brzegi ogromną ilością produktów za 5, 10, 20 złotych, bo nie stać nas podobno na coś za złotych 70 czy 100. Ale gdyby tak dodać do siebie ceny tych tanich różności to zapewne na niejeden Chanel czy Dior by się uzbierało:-)

20130213-150954.jpg

20130218-163227.jpg


Comments

O pudrze i nie tylko — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *