Szyba zbita przez nieprawidłowe uderzenie piłki golfowej. Młody mężczyzna zostawia nam swoje dane by poinformować go o kwocie wstawienia nowego okna. Rachunek opiewa na 285 dolarów. Nie są to miliony, ale nie jest to również mała suma. Zwłaszcza dla kogoś kto musi na taką kwotę ciężko zapracować.
Mąż wysyła rachunek pod wskazany adres. Po tygodniu młody mężczyzna przynosi odliczoną kwotę.

Zwykła, prosta uczciwość.
Wyrządziłem szkodę to za nią zapłacę.

Załóżmy, że ktoś z lokatorów bloku, w którym mieszkasz ma remont mieszkania i na ten czas przenosi swoje meble do piwnicy.
Załóżmy, że meble te zawierają nietani szklany stolik, lub nietanią skórzaną kanapę.
Załóżmy, że Twoje dziecko odnosząc może rower, może sanki do piwnicy niefortunnie niszczy własność sąsiada.
Załóżmy, że zarabiasz 2 tysiące złotych, a wartość szkody to 1/4 Twojej miesięcznej pensji.

Czy mamy w sobie tą prostą uczciwość by powiadomić poszkodowanego o wypadku i partycypować w kosztach ewentualnej naprawy owej zniszczonej rzeczy? Czy jeśli nie złapano nas (naszego dziecka) na gorącym uczynku, przyznalibyśmy się do winy? Czy jeśli nawet złapanoby nas na tym uczynku, jeśli byliby świadkowie tego zajścia to czy mielibyśmy tą cywilną odwagę i uczciwość by pokryć koszty wyrządzonej krzywdy?

Jedna rzecz to fakt, że kwota odszkodowania może załamać nasz i tak niewielki domowy budżet.
Ale druga rzecz to ta zwykła, prosta uczciwość.

Czy temu młodemu mężczyźnie łatwo i lekko było wyjąć z portfela niespełna 300 dolarów i zapłacić za tą niezamierzoną, pechową drogę piłki golfowej? Jasne, że nie. Być może te 300 dolarów to jego tygodniówka, być może musiał gdzieś na szybko tą kasę zorganizować, pożyczyć. Nie każdy ma ubezpieczenie na tego typu wypadki (zapytałam go, nie miał) więc musiał pokryć koszty nowego okna z własnej kieszeni.

Ta zwykła, prosta ludzka uczciwość.
Ta trudna lekcja od życia, że jak się komuś wyrządziło szkodę to trzeba za to zapłacić. Że jak mnie kiedyś ktoś wyrządzi szkodę to też będę liczył na uczciwość sprawcy.
Jedni nazywają to karmą, inny dobrą energią, dla mnie to piękna ludzka wartość jaką jest uczciwość wobec siebie i innych. Nie wyrosłam w kraju znanym z tej właśnie uczciwości. Muszę jej się uczyć. Takie oczywiste wydarzenia jak to ze zbitą szybą fascynują mnie do granic możliwości. Takie wydarzenia uczą mnie uczciwości. Takie wydarzenia opisuję na blogu by moi czytelnicy mieli przykłady, że ta wartość jest na świecie wciąż pielęgnowana.

Nam Polakom, wychowanym w kulturze radości z cudzego nieszczęścia, zazdrości z cudzego szczęscia, nie jest łatwo przyswoić prosty mechanizm “zapłacenia za wyrządzoną drugiemu krzywdę”.

Życzę sobie i Wam tej uczciwości na każdym kroku. Byśmy byli uczciwi i by nas uczciwi ludzie otaczali.
Bo to nie pieniądze są ważne, nie te 300 dolarów, tylko nasza postawa wobec danej sytuacji, nasze uczciwe do niej podejście.

P.S. Łatwiej jest walczyć o swoje prawa, wymagać niejako tej uczciwości, gdy ma się za sobą kodeksy, policję, świadków. Ale co jeśli nie mamy takiej możliwości? Nigdzie przecież nie jest napisane, że jeśli grasz w golfa i zbijesz komuś szybę to musisz za nią tyle i tyle zapłacić. Nie ma takiego oficjalnego prawda. A jednak nawet bez spisanych paragrafów ludzie potrafią się stosować do niepisanych obywatelskich obowiązków. Tak, uczciwość to nasz obywatelski obowiązek. Ten młody mężczyzna go spełnił. Brawo.

A Ty?


Comments

Rachunek sumienia — 4 Comments

  1. Dziwne porównanie. Jak sie gra w golfa to się zarabia więcej niż 2 tysiące złotych…raczej.

  2. Ups, nie zrozumial ten czytelnik mojego pisania… przykladu przetlumaczonego na polskie realia… metafory… no trudno:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *