Okulary noszę od wczesnego dzieciństwa.
Gdy się usamodzielniłam, gdy zaczęłam zarabiać swoje własne pieniądze mogłam w końcu pozwolić sobie na takie okulary jakie naprawdę chciałam mieć. A gdy chciałam mieć ich więcej niż jedną parę to też takowe zachcianki zaspakajałam.
Dzisiaj sama już nie wiem ile mam par okluarów. Jedne noszę częsciej, inne z rzadka.

Brakuje mi jednak okularów różowych.
Tych niczym z piosenki Natalki:
“Kup różowe okulary
Załóż buty nie do pary
Przez różową szybę patrz na świat”

Tak, zdecydownie takich okularów potrzebuję!

Ale czy by pomogły?
Czy by mnie wyluzowały?
Czy mając je na nosie istornie coś by się we mnie odmieniło?

Sztywna jestem do bólu.
W tej totalnie wyluzowanej Kalifornii uwidacznia się ta moja sztywność prawie na każdym kroku. Oczywiście świetnie się maskuję i na codzień daję radę, ale w środku mnie czasem okrutnie wrze.
Wrze ten paskudny realizm ze sporą domieszką pesymizmu.

Stany Zjednoczone mają to do siebie, że ostro słodzą, dosłownie i w przenośni. Tu naprawdę wszystko jest i musi zawsze być sweet & cute. Nauczyłam się grać w tą słodką grę, nauczyłam się uśmiechać od ucha do ucha, nauczyłam się wyrażać te pochwały bez pokrycia, nauczyłam się tych słodkich smalltalków. I przyznaję te wszystkie słodkości, uprzyjemniają życie!
Ale czasem ta przygnieciona cukrem moja gorycz, te wszystkie moje racjonalne krytyki, te moje odmienne opinie to wszyskto kipi, kipi, kipi. Ach dobrze, że mam męża, któremu te moje kulturowe gorzkie żale mogę wygłosić i potem znowu uśmiechnąć się od ucha do ucha do tej słodkiej Ameryki.

Czasami myślę, że jestem najbardziej negatywną osobą jaką znam.
Wszystkim obok mnie coś się podoba, a ja sobie myślę, ale zaraz, co tu się niby ma podobać?
Ktoś mówi w samych pozytywach, reszta mu potakuje, a ja mam wrażenie, że jako jedyna absolutnie się z tym i owym nie zgadzam. Ja się jakby zawieszam na negatywach. Moje okulary mimo, że nie są szare to jednak dużo tej szarości wciąż przez nie wszędzie widzę.
Bywają chwile, że coś mnie szczególnie zachwyci, uraduje, rozbawi. Ale częsciej są to zwierzęta, miejsca, czy książki a nie ludzkie zachowania. Niestety nie potrafię “posłodzić” w moich oczach i myślach otaczających mnie ludzi…

Rok za rokiem w szcześciu mija a we mnie wciąż jednak tkwi jakieś ziarenko goryczy…


Comments

Różowe okulary — 3 Comments

  1. No wiesz co, ja Ci zazdroszczę tego słodkiego życia, a Ty marudzisz, a o my w Polsce mamy powiedzieć?

  2. :-) Nie zazdrość tylko wsiadaj w samolot i przylatuj do tego slodkiego kraju:-)

  3. Och, gdyby to było takie proste, ale nie jest niestety:-(

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *