Kiedyś napisałam jak to się zaczęło.
Nie wiem kiedy o tym napisałam, przypomnę w kilku słowach zatem.
Zaczęłam nową szkołe w 1999r w Gdańsku Brzeźnie, rozpoczełam wtedy kształcenie się na pracownika socjalnego. Niedaleko szkoły koleżanka z podstawówki wraz z swoim ówczesnym chłopakiem (teraz mężem) otworzyła kafejkę internetową.
W tym samym czasie trudniłam się sprzątaniem małego biura w Sopocie.
Oba miejsca posiadały te magiczne maszyny, nowe komputery, do których nie wiem czemu tak bardzo mnie wtedy ciągnęło.

Basia, ta od kafejki pomogła założyć mi konto mailowe na wirtualnej polsce. To były jeszcze te czasy, kiedy poczty nie czytało się przy użyciu zwykłej przęglądarki. Tak, pamiętam te czasy, pamiętam, te moje soboty gdy sprzątałam biuro i po skończonej pracy włączałam kompa. Ustawiałam swoje konto w outlooku, ostrożnie by nie naruszyć nic z ustawień kont firmy w której sprzątałam. Po ściągnieciu poczty i przeczytaniu maili, usuwałam moje konto zacierając ślady użycia owego komputera i dajalapowego wtedy netu.

Bardzo nielegalnie używałam sale komputerową szkoły, w której się kształciłam. Mieszkając w internacie, który mieścił się w budynku szkoły, odnalazłam sekretne drogi do kluczy od sali komputerowej, w której dwa razy w tygodniu mieliśmy lekcje informatyki. Dwa razy w tygodniu to było dla mnie zdecydowanie za mało, ja byłam już wtedy bardzo uzależniona od netu, ja musiałąm mieć zncznie częstszy dostęp. Taki conocny. Tak, prawie każdej nocy w totalnej konspiracji otwierałam kraty, zamki, zabezpieczenia by spędzać długie godziny w ciemnej sali, oświetlnoej tylko światłem monitora.

Był IRC, za którym czasem mi się tęskni i zawsze z ogromnym sentymenem go wspominam. Ach nijak się obecny fb ma do tamtego zajefajnego IRCa. To były czasy… to były znajomości!!!
Było gg, były maile, były spotkania z ludźmi poznanymi dzięki tym netowym wynalazkom.

Byłam uzależniona jak mało kto, a może jak każdy wtedy…
Marzyłam o swoim własnym sprzęcie, o komputerze z dostępem do netu.
Marzenie jak wiemy spełniło się wiele lat później, ale się spełniło:-)

A jak jest dzisiaj?
Dzisiaj mogłabym mieć sto komputerów, ajpady, androidy, kindle, nooki i inne technologie do łączności z netem.
Dzisiaj o ironio zaczynam mieć alergię na ten cały cyber świat.
Nie myślałam, że z takiego potwornego uzależnienia wyleczę się i po prostu przestanie mnie to wszystko kręcić, przestanie mi się chcieć.

Ależ mi się odmieniło.
Gdyby pięć lat temu internet przestał istnieć, myślę sobie, że przestałabym istnieć i ja.
Gdyby dzisiaj ogłoszono koniec internetu – biłabym głośno brawo ze szczęścia!:-)

Oczywiście nadal z ogromną częstotliwością sprawdzam elektroniczną pocztę, ale cała reszta wirtualnej przestrzeni nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. No może za wyjątkiem tego blożka.

Nie liczą się dla mnie posty na fb, nie liczą się tweety.
Szacunkiem ogromnym obdarzam tych, którzy potrafią jeszcze chwycić za długopis i napisać na kartce słów kilka i te słowa przekazać (choćby za pośrednictwem poczty tradycyjnej) adresatowi.

Jak wiele zawdzięczam internetowi (choćby poznanie męża! i wielu wspaniałych znajomych) tak równie mocno obwiniam net za pewnego rodzaju zło na tym świecie. Rozleniwia net całe nowe pokolenia. Po co się uczyć, po co się wysilać, po co zapamiętywać, jeśli wszędzie i wszystko można sprawdzić w googlach.

Kiedyś kobiety wyszywały, robiły na drutach, piekły, uczyły się, mężczyźni polowali, łowili ryby, parali się stolarką, dyskutowali, czytali. Teraz wszyscy gapimy się w monitory naszych kompów. Częstokroć gapimy się bezmyślnie.

Kiedyś pisałam piękne długie listy. Teraz niby są maile, ale nie chce mi się ich pisać (klikać).

Gapię się w monitor mojego kompa w pracy, a po powrocie do domu autentycznie już mi się nie chce. Tak jakbym się okrutnie obżarła, zatruła się tym pochłoniętym w ogromnej ilości pokarmem, poczym już nie mogła na niego nigdy spojrzeć. Tak dokładnie się teraz czuję w temacie netu. Stąd tak mało mnie tutaj i w mailach. Wybaczcie.
Nadszedł koniec pewnego okresu w moim życiu.
Cyber okresu, że go tak nazwę:-)


Comments

Koniec pewnego okresu — 1 Comment

  1. O szkoda, że już tak mało piszesz, fajnie się czyta, ale IRC, o kurcze ile ja godzin na nim spędziłam, ile ludzi poznałam, tak prawda teraz tej magii internet nie ma, albo może my się starzejemy i co innego nas teraz cieszy i bawi?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *