– Chyba już przestanę pisać bloga… – głośno pomyślałam
– Jak to? Przecież to cała twoja instytucja – zadziwił się mąż
– Instytuacja?

Instytucja… co właściwie miał na myśli mój mąż tak nazywając moje blogowanie?
Jest pokaźnych rozmiarów archiwum, to już prawie 10 lat jak gromadzę moje elektorniczne zapiski.
Jest wiele zdjęć.
Jest szereg komentarzy i mini dyskusji.
Wreszcie, jest pewna grupa czytelników, którzy zaprzyjaźnili się niejako ze snupkowym blogiem i autorką wpisów.

W liceum byłam przez cztery lata współautorką kroniki klasowej. Zapisywałam ważniejsze wydarzenia z życia naszej wspaniałej klasy. Wszędzie z aparatem starałam się uwiecznić na kliszy nasze nastolenie życie. Gdybym dzisiaj chodziła do tego liceum zapewne byłabym odpowiedzialna za klasowego bloga, za klasową stronę internetową, za jakiś on-line album ze zdjęciami.

Oto jak Wikipedia definiuje instytucję:

Instytucja (z łac. institutio – urządzenie, zwyczaj):
organizacja – grupa, ugrupowanie lub podmiot (nauki o zarządzaniu)
instytucja – organizacja, podmiot, byt
instytucja – w antropologii zespół dążeń ludzkich mających na celu zaspokojenie określonych potrzeb
instytucja – w politologii zorganizowany twór polityczny, stanowiący wyodrębniony zespół ludzi dysponujący zasobami organizacyjnymi oraz materialnymi umożliwiającymi uczestnictwo w życiu publicznym w celu zaspokojenia potrzeb jednostkowych i grupowych, a także uregulowania zachowań członków grupy
instytucja – w socjologii termin wprowadzony przez Herberta Spencera, odnoszący się do bardzo trwałych elementów ładu społecznego, uregulowanych i usankcjonowanych form działalności, uznanych sposobów rozwiązywania problemów współpracy i współżycia oraz niektórych organizacji formalnych pełniących w społeczeństwie określone funkcje.

Tak, z antropologicznego punktu widzenia, blog ten zaspakaja pewne moje potrzeby, choćby potrzebę dzielnia się moimi zapiskami, moimi myślami, przygodami, zdjęciami. Owy blog zaspakaja również potrzeby moich czytelników, potrzebę wiedzy co u mnie nowego, potrzebę zaznajomienia się z moją opinią na ten czy inny temat.
Z socjologicznego punktu widzenia, blog ten na przestrzeni dekady okazał się bardzo trwałym elementem ładu społecznego:-) Przejawia on w miarę uregulowaną formę działalności:-)

A z mojego punktu widzenia…
Sama nie wiem…
Lubię pisać.
Lubię tą formę kontaktu z ludźmi.
Lubię się dzielić moim obecnym szczęściem, choć nie chciałabym by uchodziło to za chwalenie się.

Ktoś czyta, ktoś nie czyta.
Raz piszę, raz nie piszę.
Czasem się bardziej otworzę, czasem gryzę się w język i powstrzymuję przed komentowaniem wydarzeń na świecie.

Co by się stało gdyby ten wpis był ostatnim na tym blogu?
Czy instytucja, którą nieświadomie stworzyłam, przeszłaby w niebyt?

Myślę sobie: “może czas na jakieś zmiany?”
Ale myślę też: “po co coś zmieniać jeśli działa?”

Zatem niech jeszcze działa!
Niech się pisze dziesiąty rok!
:-)


Comments

Powiedział mój mąż… — 1 Comment

  1. Uff, jak dobrze że dalej będzie działać, ja dzień rozpoczynam od czytania Twojego bloga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *