Dwadzieścia lat temu do brzegów Kauai dotarł ogromny huragan, który zniszczył część wybrzeża. Wielopiętrowy piękny Sheraton potraktowany został niczym japońskie budynki po tsunami. Cala ludność, tubylców i turystów ewakuowano odpowiednio wcześniej.

Nie ewakuowano natomiast kurników wraz z inwentarzem.
Mieszkańcy wyspy, którzy nie trudnią się turyzmem to w większości farmerzy.
Jak u mojej babci na wsi, mieli owi farmerzy kury. Wielki huragan poprzenosił bezbronne kiepsko – loty w różne części wyspy i tak oto kury żyją i rozmnażają się tu dziko, powoli opanowując ląd i stając się jego symbolem. Żyje się im tu niejako idealnie, nie maja bowiem naturalnego wroga (typu lisy, kuny i tym podobne), a turyści (na przykład my) nie zważając na zakazy karmienia ptactwa i tak to robią.

Nabyliśmy za 7 dolarów wielka paczkę ziarenek i karmimy gdzie tylko widzimy ptaki.

Pierwsza grupę kur napotkaliśmy w wypożyczalni samochodów, a potem to już wszędzie:-)

20121015-142804.jpg

20121015-142828.jpg

20121015-142841.jpg

20121015-142902.jpg

20121015-142920.jpg

Dzielna kwoka z pisklakami

20121015-143511.jpg

20121015-143517.jpg

Na parkingu przed centrum handlowym.

20121015-174347.jpg


Comments

Kauai – wyspa kogutów, kur i kurczaków — 2 Comments

  1. No nieźle u nich kury, a w Indiach małpy tak chodzą po ulicach.

  2. A na Maui 5 lat temu widzielismy calkiem spora kolonie dzikich kotow:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *