Na kolację z Biskupem Martinem i Księdzem Bonifacym zaproszeni zostali:
Linda & Tom
Cathe & Spence
Pat & Merrill
Olga & Patrick (Olga miała ważne zebranie więc nie przyszła)

Na powitanie szampan i hors d’oeuvre.





Na pierwsze zupa cukiniowa z curry z migdałami.



Zupy pośród tutejszych Amerykanów wciąż należą do posiłków egzotycznych.
Księża z naszej parafii, którzy przychodzą do nas na obiady, bardzo lubią moje zupy. Ksiądz Bonifacy poprosił mnie bym nauczyła ich kucharkę przygotowywać zupy, bo ta nigdy nie gotuje tego rodzaju posiłków. Szok, bo przecież to takie proste!

Na drugie łosoś opruszony mieszanką brązowego cukru, sporoszkowanego czosnku, czarnego pieprzu, papryki, krótko pieczony w wysokiej temperaturze. W sumie nie pieczemy go, tylko “ścinamy”. Do tego rizotto szafranowe (żółte) i trzy surówki: kiszona kapusta z marchewką, kapusta biała z czerwoną, cieciorka z natką pietruszki.
Nasza tradycyjna polska surówka z kiszonej kapusty, którą w wielu polskich domach jada się właśnie jako dodatek do ryby, tutaj jest absolutnie nieznana. Nie mam zwyczaju podawać do ryby cytryny – wynika to tylko z tego, że sama jej nigdy nie potrzebowałam, więc automatycznie zakładam, że moi goście też nie muszą mieć na stole cytryny:-)
Ale oto moja Amerykańska znajoma słusznie zauważyła, że brak cytryny zastąpiła jej ta właśnie surówka, której odpowiednia kwaśność świetnie dopadowała się do ryby. Ha!

Na deser tort z Afryką i Madagaskarem oraz góra świeżych, sezonowych, lokalnych owoców.



Po kolacji długa, ciekawa, dyskusja na temat projektu sponsorowania nauki dzieci w Machakos, który od prawie roku koordynuję z Grzesiem.




Comments

Biskup w dom, Bóg w dom – część druga — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *