Ludzie umierają.
Odchodzą nasi najbliźsi, umierają głowy państw, giną sławy, zabiera choroba, starość, tragiczne wypadki wielkich i maluczkich tego świata.
Każde życie kończy się śmiercią.
Tyle tylko, że niektóre życia kończą się zbyt wcześnie.

Byłam na wielu pogrzebach. Gdy mieszkałam u dziadków na wsi, co chwila chodziłam na cmentarz, bo kult zmarłych był zawsze mocno pielęgnowany w naszej rodzinie.
W liceum pochowaliśmy koleżankę z klasy.
Dobrych kilka lat temu nowotwór wygrał walkę z Kasią Domańską, o tym pisałam na blogu.
W naszej obecnej parafii uczestniczyliśmy w kilku pogrzebach, różnią się od tych znad Wisły, ale śmierć jest ta sama.

Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością – przypominają mi się słowa J. Donne’a za każdym razem gdy odejście kogoś bezpośrednio mnie dotknie.

Są trzy osoby, które absolutnie bliskie mi nie były, a jednak (o ironio!) często się zastanawiam co mogłoby się wydarzyć, co jeszcze pięknego mogliby stworzyć, jakby żyli, gdyby dane im było wygrać walkę o życie. Te trzy śmierci najbardziej mnie smucą, najbardziej zastanawiają, najbardziej martwią – osoby te tak młodo odeszły z tego świata.

Kolejność przypadkowa:
Stanisław Bareja
Michael Jackson
Freddie Mercury

O Stanisławie Barei najwięcej informacji zaczerpnęłąm z książki Macieja Replewicza „Stanisław Bareja. Król krzywego zwierciadła”. Książkę polecam wszystkim, nawet tym, których tówrczość wspomnianego reżysera nie zachwyca. Z lektury tej dowiedziałam się przede wszystkim jak okrutnie traktowany był przez ówczesne władze, ale jak się temu traktowaniu nie poddawał. Jak uparcie kolaudacja, za kolaudacją bronił swoich filmów, jak argumentował za poprawnością scen i dialogów i nieugieńcie promował swoje obrazy. Ślicznie potrafił omotać władzę, zwłaszcza działając w opozycji bez niepotrzebnego rozgłosu, bez patosu, bez medali za odwagę czy wpadek w ręce i akta SB.
Do końca wierny swoim ideom. Człowiek absolutnie wielki.
Nie dożył upadku systemu, którego nie popierał a wyśmiewał w swoich produkcjach.
Ale gdyby dożył, to co by robił, co by tworzył?
A prywatnie jaką stronę polityczną by poparł? Jakby zareagował na tych opozycjonistów, którzy wkrótce po upadku bloku sowieckiego wmieszali się w polityczny tłum i teraz szokuje to, że popierają partie, które wyrosły na socjaliźmie.
Chciałabym żeby żył, chciałabym znać odpowiedzi na powyższe pytania…
Bareja zmarł mając 58 lat.

http://www.youtube.com/watch?v=46dHzMD2R1Q

http://www.youtube.com/watch?v=fvQzLFPtJrU

Michael Jackson, w moim przekonaniu nigdy nie przestanie być Królem Popu.
Niezwykły muzyk, tancerz, kompozytor!
Szkoda, że już nie zobaczymy jego kolejnych wyczynów.
Jackson zmarł mając 51 lat.

http://www.youtube.com/watch?v=GRP0vUJ6UW0

O Freddiem nie rozpisze się, bo niewiele o nim wiem. Muzy w jego wykonaniu słuchałam dużo w liceum, chyba właśnie dlatego, że zmarł. Znajomi uwielbiali go bardzo, więc się niejako pod ten fanklub podłączyłam, ale warto było, bo twórczość Freddiego była naprawdę wielka.
Co robiłby dzisiaj? Gdzie by zaszedł ze swoją sławą?
Mercury zmarł mając 45 lat.


Comments

Trzy śmierci — 2 Comments

  1. Taki świat, żyjesz po to żeby kiedyś umrzeć, tylko dlaczego niektórzy tak wcześnie? Ja też kiedyś o tym myślałam i doszłam do wniosku, że wszyscy powinniśmy żyć 100 lat, cały wiek, żeby mieć okazję przeżyć wszystkie etapy życia.

  2. No właśnie, co by było gdyby każdy człowiek na świecie umierał w tym samym wieku, powiedzmy mając 100 lat. Żadnych wcześniejszych śmierci. Żadnych wypadków i chorób – umierasz na starość w dniu setnych urodziny. Co to byłby za świat? Lepszy? Szczęśliwszy? Kto wie… Nie dowiemy się tego…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *