Zapytasz osobę po 50tce, 60tce i starszą jak poznała swoją żonę/męża, wielce prawdopodobne, że odpowiedź będzie: ‘na weselu’. Chodziło się kiedyś na huczne wesela i poznawało się tam mnóstwo ludzi. Wesele było okazją do spotkania: swojej dalszej rodziny, członków nowej rodziny, która węzłem małżeńskim się oto powiększyła, oraz wszelakich przypadkowych i nieprzypadkowych gości nie związanych krwią z Parą Młodą.
Nawet jeśli miejsce przy suto zastawionym długim stole przypadło nam pośród jakiś ciotek i wujków i pradziadków to i tak zawsze okazji było wiele by się z tego towarzystwa wyrwać na tzw. podryw. A niejednokrotnie właśnie te ciotki, wujaszkowie i pradziadkowie sami podsuwali upatrzonych kandydatów/kandydatki. Takie tam weselne swatanie, ale niejednokrotnie działało!

Obecne wesela zawsze zapięte na ostatni guzik, od gości oczekuje się, że przybędą ‘z osobą towarzyszącą’, każda dziewucha w towarzystwie kawalera, każdy kawaler już nie kawaler bo w towarzystwie żony. Jak tu kogoś poznać, poderwać, po latach poslubić? No nie da się!

Singielki zabierają na wesela swoje koleżanki, też singielki, licząc, że może coś się dla nich znajdzie, ale niestety na weselu okazuje się, że wszyscy faceci są zajęci. I podobnie w przypadku kawalerów, nawet jeśli starszy, czy młodszy brat Panny Młodej nadal kogoś szuka, to jak niby ma znaleźć jeśli wszystkie zaproszone dziewczyny pojawiają się ze swoimi wybrankami? No nie da się!

Pozostajemy z pytaniem czy warto singlom chodzić na takie ‘parzaste’ wesela?
Jak się będą czuły singielki widząc zazdrosne o swoich facetów dziwuchy?
Jak się będą czuli single widząc, że każda pieknna panna ma już swojego towarzysza?

A może trzeba nową modę zmienić i powrócić do dawnych tradycji. Może Państwo Młodzi wraz z rodzicami nie powinni wymuszać na swoich gościach przybycia z osobą towarzyszącą, a wręcz nakłaniać i zapraszac właśnie towarzystwo niesparowane. Taka weselna samopomoc samotnym:-)

Z innej weselnej beczki – proszę tego nie brać serio:
Zapraszają Państwo Młodzi gości weselnych a owi pojawiają się wraz z osobami towarzyszącymi, które szczerze (po chamsku wręcz) mówiąc niewiele dla urządzających przyjęcie stanowią. Obce są im te postacie, często poznane w oka mgnieniu w chwili składania życzeń. Są, jedzą, bawią się, ale w sumie nic więcej nie wnoszą do tego szczególnego wydarzenia. Młodzi przypominają sobie te postacie oglądając zdjęcia z wesela, ale nadal nic o nich nie wiedzą. A jak im przyjdzie kiedyś zapytać osobę zaproszoną, która przybyła w owym towarzystwie, o to co słychać to słyszą: ‘eee, ale o kim mówicie?; eeee, dawne czasy; eee nie warto jej/jego wspominać’. No jak nie warto jak on/ona na co drugim zdjęciu w naszym albumie?!:-)

I tak to bywa proszę Państwa z weselami, nieprawdaż?
:-)


Comments

O przyjęciach weselnych z przymróżeniem oka ;-) — 3 Comments

  1. a ja za 2 dni ide na wesele nie parowane (z oszczędnosci pary młodej), za to bedzie wiecejludzi z naszej wspólnej paczki i wszyscy idziemy razem jako “pary nie pary” tez bedzie git:-)

  2. A na jednym weselu nie zapraszali parami z oszczędności i się goście obrazili i w ogóle nie przyszli w

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *