Wróciliśmy do domu tradycyjnie parkując auto w garażu.
Nagle na podjeździe przebiegły szybciorem jakieś stowrzenia.
Błyskawicznie wyszliśmy z garażu by się tym istotom bliżej przyjżeć.
Mama kaczka z dziesiątką małych. A gdzie tato? Nie ma; może właśnie go szuka?
Ale tutaj na ulicy go nie znajdzie. Tutaj najwyżej może stracić sowje maleństwa.

http://youtu.be/PRDC6c6yVBE

Jak tu przekonać mamę kaczkę z maluchami, że chcemy jej pomóc?
Nie da się.
Ona w panice ucieka, a za nią jej gromadka.
Ale ucieka w złą stronę.
Muszę ją zagnać do garażu, żeby tylnymi drzwiamy wyszła na podwórko za domem, tam już będzie miała blisko do stawiku na polu golfowym.
Kaczka wchodzi z małymi pod samochód i próbuje uciekać, ale znowu na ulicę.
Szeroką miotłą delikatnie wepchniętą pod auto wskazuję im drogę do wyjścia na basen.
Udało się!
Kaczucha z małymi od razu wskakuje do basenu.
Tu jest bezpieczna.
Woda to jej środowisko, tu nie skrzywdzi jej człowiek, tu nie złapie jej kot.

Ale oto kaczucha ma problem: jak basen opuszczą jej maluszki, które są świetnymi pływakami, ale nie potrafią jeszcze fruwać? A poziom wody nie pozwala na proste wydostanie się na brzeg basenu.
Mama kaczka wyskakuje kilka razy, ale maluchy nie mogą, to ponad ich możliwości.

Robimy rampę.
Jakiś czas mamie kaczce i jej dzieciom zajmuje wykombinowanie czemu owy obiekt miałby ułatwić im wyjście z basenu.
Wiele prób maluchy wykonują by zdobyć rampę i potem by wejść po niej na brzeg.
Raz wyszło 6 kaczuszek i mama ruszyła z nimi w kierunku pola golfowego. Ale gdy pozostała czwórka zaczęła głośno piszczeć w basenie to mama błyskawicznie do nich powróciła. Wskoczyła do basenu, a za nią rządek maluchów.
Od nowa.
Tym razem 8 kaczuszek jest na brzegu, ale dwie wciąż w basenie, mama wraca i za nią pozostałe dzieci.
I tak kilkanaście razy.
Myślałby człowiek, że może zobaczy obraz tak zwanej selekcji naturalnej, że mama kaczka podda się i zostawi tą nieudaczną dwójkę, a postawi na 8 silnych dzieci. Absolutnie. Ta wraca za każdym razem i upewnia się ze wszystkie są koło niej.

Po wielu nieudanych próbach nadchodzi upragnony sukces. Wszystkim kaczuszkom udaje się opuścić basen.
Na ile te maluchy zdają sobie sprawę w jakim były zagrożeniu?
Dla ich matki to był wielki sprawdzian i walka o jej maleństwa, dla samych maleństw to lekcja wychodzenia z basenu po rampie i chyba świetna zabawa.

Nie uwieczniłam wielu z tych cieżkich prób na filmie, nie uwieczniłam tej ostatniej zakończonej sukcesem, bo chciałam swymi oczami podziwiać samotną matkę z maluchami tak dzielnie walczącą o wolność, a skupienie na kamerze ajfona odebrałoby mi tą radość patrzenia bezpośrednio na ptaki i dopingowania ich w dążeniu do celu.

Udało się!
Kaczucha z maluchami podreptała do stawiku na polu golfowym, a następnego dnia mąż mój widział ją znowu na środku ulicy oczywiście z pisklakami.
Może to jednak Kaczka Dziwaczka?:-)

P.S. Wybaczyć mi proszę jakość filmów oraz dobór muzyki. Te trzy utwory przyszły razem z moim komputerem (win7) więc pozwoliłam sobie z nich skorzystać, mam nadzieję, że nie łamię prawa:-)


Comments

Kaczuszki — 2 Comments

  1. No brawo!!! Gratuluję inwencji w pomaganiu kaczuszką:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *