Gdyby to tylko ode mnie zależało, nie udzieliłabym najmniejszej nawet, jakiejkolwiek wręcz pomocy medycznej demonstrantom i pseudo kibicom. Nawet plasterka, nawet przeciwbólowej aspirynki. NIC!
Jeśli decydujesz się na przemarsz z kastetem, nożem, ochraniaczem na zęby, to sam sobie udziel pomocy jeśli oberwiesz.
Absolutnie żadne pieniądze podatników nie powinny pokrywać kosztów leczenia tych wszystkich drani, którzy wczoraj trafili do warszawskich szpitali. Niechby dogorywali na ulicach, niechyby się wykrwawiali, niechby ich karetki rozjeżdżały na miazgę a nie odwoziły do szpitali!
Takie jest moje (lekko hardkorowe) zdanie na ten temat!

ESPN daje dwie możliwości oglądania meczów: z komentatorami anglojęzycznymi i hiszpańskojęzycznymi.
Rany! Różnica jest ogromna.
Anglosasi i te ich nudne gadanie oraz kompletny brak zaangażowania.
Hipsanics gdzie każdy mecz, każde podanie komentowane są pod wpływem ogromnych emocji. Trzyliterowy, jednosylabowy wyraz GOL wykrzyczany z głębi serca przez 7 do 10 sekund (mierzyłam!). Emocje sięgają zenitu i człowiek czuje się jakby conajmniej sam właśnie tego historycznego gola strzelił.
Jeśli mielibyście kiedyś okazję oglądać jakikolowiek mecz w języku hiszpańskim, polecam serdecznie, niesamowite doświadczenie, nawet jeśli się nie rozumie słów to emocje wszystko tłumaczą:-)

Jestem absolutnie niekonsekwentna w dopingowaniu. Nie mam ulubionej drużyny. Czekam na bramy i z każdej się równie mocno cieszę. Dla przegranej drużyny mam tyle samo współczucia ile radości dla wygranych. Powtarzam: remisy najbardziej mnie satysfakcjonują i właśnie dlatego polska drużyna bardzo mi imponuje, dwa mecze, dwa remisy:P

Mąż powiedział, że jakiś czas temu w koszykówce gracze podawali sobie piłeczkę, od jednego, do drugiego, do trzeciego, minuty leciały zanim się na strzał do kosza decydowali. Reguły zostały oficjalnie zmienione i teraz owi gracze już nie mogą tak grać. Mają ściśle określony czas, w którym muszą zaatakować kosz. Może zatem czas na lekką zmianę reguł piłki nożnej? Te wszystkie koronkowe akcje zakończone niczym… panowie, my chcemy bramek, a nie szydełkowania od jednego do drugiego.

Wymianę koszulek rozumiem, wymiany koszulek mokrych od potu nie rozumiem:-)

Piękne niemieckie nazwiska: Podolski, Gomez…:-)

Myślę sobie, że faceci muszą mieć jakiś ekstra gen, lub jakąś specjalną szufladę w mózgu, która pozwala im ogarnąć reguły spalonego. Średnio co dwa lata (Mundial lub Euro) ktoś tłumaczy mi na czym owy fenomen polega i ja naprawdę za wszelką cenę chcę to pojąć. Mąż rozrysował mi przykłady i niby już złapałam o co cho, ale na żywo, kiedy wszystko dzieje się tak błyskawicznie… kurcze, jak oni to widzą, jak planują taktykę, jak dają radę??? Nie mam pojęcia! To musi być zatem ten gen:-) Dla kobiet, które to łapią ogromny szacun z mojej strony!:-)

Powinno być tak: bramkarz dostaje czerwoną kartkę, schodzi z boiska, zostaje ukarany możliwością grania w kolejnym meczu. Zastępuje go na ten czas inny bramkarz. Na kolejny mecz (trzeci) ukarany bramkarz wraca, bo już go kara nie obejmuje.
Jak będzie dowiemy się już niebawem.
Scenariusz pierwszy: Trener wystawia Szczęsnego, ten wpuszcza dwie bramki – ludzie źli na trenera, że błąd popełnił, że trzeba było zostawić Tytonia.
Scenariusz drugi: Trener decyduje się zostawić Tytonia, ten wpuszcza dwie bramki – ludzie źli na trenera, że błąd popełnił, że trzeba było Szczęsnego wystawić.
Tak źle i tak niedobrze:-)))

Tyle na dzisiaj refleksji blondynki, która w całym swoim 35letnim życiu była tylko raz na meczu, mając 8 lat: Bałtyk Gdynia – Motor Lublin i pamięta z tego spotkania jedynie rolki z kasy fiskalnej wyrzucane na stadion po zdobytych bramkach:-)


Comments

Subiektywne Euro refleksje – część druga — 4 Comments

  1. Żadnych genów, żadnych genów. Wystarczy wiedzieć, że w momencie podania zawodnik drużyny atakującej znajduje się na połowie przeciwnika i ma przed sobą tylko jednego zawodnika drużyny przeciwnej, najczęściej to bramkarz, ale bywały przypadki, że ten się zagalopował i to obrońca jest tym który broni bramki. Nic więcej. Mężczyźni tłumaczą, rysują, chcą być w tym elokwentni, a to robi dodatkowy mętlik w głowie :p

    I mam podobnie co do pomocy. Dotyczy to też delikwentów pędzących czy się ścigających w mieście. Nie pomożesz, nie zatrzymasz się, grozi Ci grzywna i nawet pozbawienie wolności, jakbym to ja kazał tym debilom pędzić na złamanie karku. Szkoda.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *