Uplywa piaty rok mojego zycia na emigracji w Stanach Zjednoczonych.
Blog ten archiwizuje moje obserwacje, fascynacje oraz rwania wlosow z glowy w temacie zycia w Ameryce.
Wielokrotnie dzielilam sie z moimi czytelnikami radoscia jaka wynika z mozliwosci zycia tutaj, a nie w kraju nad Wisla. Nie ulega watpliwosci, ze przez ostatnie 5 lat bylo mi tu bardzo dobrze.
Ale czy tak bedzie zawsze?
I czy Stany to juz TO miejsce na swiecie?
Nie wiem.
Nie wiemy.
Moze kiedys przyjdzie nam spakowac gniazdo, wsiasc w samolot i poleciec jeszcze dalej, moze do Australii, a moze powrocic do Europy?

Ameryka nie jest rajem na ziemi.
Nie chce by moi czytelnicy mysleli, ze wszystko mnie tu podnieca i ze odcinam sie od korzeni.
Sa obszary, w ktorych bezapelacyjnie Ameryka jest przodownikiem, ale sa rowniez i takie, gdzie kraj ten kuleje okrutnie. O takich sytuacjach tez nie raz pisalam i z pewnoscia obrazow tych bedzie przybywac (chocby nastepna notka).

Jak juz wspominalam, zyje sie tu zupelnie inaczej.
Jesli sie ma dobra prace, dobre ubezpieczenie zdrowotne i mieszka w ladnym miejscu to od raju zaledwie rzut beretem.
Ale jesli jest sie przygniecionym kredytami (jak wiekszosc obywateli tego kraju), jesli sie traci prace, jesli na skladki ubezpieczenia zdrowwotnego zawsze bylo szkoda kasy (bo sa niezwykle wysokie, wiec po co je oplacac, moze sie jednak nie zachoruje) zatem sie owego ubezpieczenia nie posiada, jesli mieszka sie w duzym miescie, gdzie gangi czarnych lub latino strzelaja gdzie popadnie… zdecydowanie warszawska Praga, gdzie mam zaledwie 23 metry kwadratowe dachu nad glowa wydaje sie byc rajem:-)

Zawsze powtarzam, ze kocham ten kraj, ale podczas wyborow prezydenckich nienawidze. Co tu sie wtedy dzieje! Nie ogladam tivi bo tych przedwyborczych kampani nie bylabym w stanie przezyc.

To wszystko co lubie w Stanach powoli roznymi kanalami pojawiac sie bedzie w Polsce. Te drobne wynalazki, o ktorych pisze, te wspaniale rozwiazania technologiczne, juz albo niebawem stana sie chlebem powszednim dla Polakow.
Na nieszczescie to wszystko czego tu nie lubie, tez do Polski dotrze. Bo swiat to globalna wioska i niestety nie ma sily by sie jeden maly kraj obronil przed wplywami drugiego. Taki chocby niefajny przyklad: niedzielne rodzinne spacery w galeriach, centrach handlowych, supermarketach. Czy to nasza polska tradycja? NIE! Wszyscy dobrze wiemy skad to do nas przylazlo i chociaz tego nie popieramy (moze sie tego nawet wstydzimy) to jednak jako spoleczenstwo nasladujemy… Takich przykladow moznaby opisac tutaj wiele (takim przykladem bedzie temat mojej nastepnej notki), ale pisanie nic nie da. Jedynie sami, nasze czyny, postawy, pielegnowanie tradycji moze pomoc nowemu pokoleniu w decyzji co warto zaadoptowac z Ameryki, a przed czym nie nalezy sie uginac.

Podsumowujac:
Cudnie mi tutaj, ale tej cudownosci nie zawdzieczam tylko Ameryce.
Mam tutaj wspanialego meza i dorobek jego wieloletniej ciezkiej pracy.
Mam doswiadczenie w temacie emigracji, mieszkalam i pracowalam we Francji i Austrii, wiec zycie na obczyznie nie jest dla mnie nowoscia.
Mam bardzo specyficzna sytuacje rodzinna, ktora niejako ulatwia mi zycie poza granicami kraju – nie tesknie za rodzicami, oni nie tesknia za mna.

Brakuje mi tutaj polskich przyjaciol i transportu publicznego.

Raju na Ziemi nie ma, ale w niektorych krajach jest jakby do niego blizej:-)

http://www.youtube.com/watch?v=H6C9339Q3zo


Comments

Czy to juz raj? — 2 Comments

  1. To już tyle lat… Dawno tu nie zaglądałam, ale ciepło o Was myślę i nie tylko ja :) Uściski od Uli

  2. A ja juz mieszkam tutaj 10 lat…eh wszystko ma swoje plusy i minusy…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *