W ubiegłą niedzielę upłynęło dwa lata od dnia, w którym adoptowaliśmy Pimientę.
Z tej okazji ku wielkiej uciesze Pepera Juniora, koty otrzymały dwupiętrowy tort puszeczkowy.
Jak zwykle Pimienta zjadła tylko troszkę, bo to PJ jest tutaj największym łakomczuchem. Gdyby mu w porę nie przerwać tej uroczystości to zjadłby tyle, że chyba by pękł.

Czasem poranne i wieczorne toalety upływają nam na wymyślaniu imion dla ludzi i kotów.
Oto najświeższy pomysł na imię dla kota: KOTON. Do wymówienia zarówno dla Polaków jak i dla Amerykanów. KOTON w tym własnie zapisie został poddany testom na Amerykanach i zdał go pozytywnie. Znajomy męża potrafił prawidłowo przeczytać to imię i powiedział, że to tak jakby europejczyk ‘wyspelował’ cotton – a że cotton kojarzy się z kolorem białym, najlepiej gdyby kot o takim imieniu był właśnie biały.
Być może w naszym domu zagości kiedyś biały kotek, wtedy na pewno tak go nazwiemy, tymczasem nasze łobuziaki nazywamy kotonami.
Pomysł z KOTONEM był przypadkiem, wypowiedzianym nieświadomie rymem do innego pomysłu na imię dla kota: BATON. Tutaj podobnie, imię to łatwe do wypowiedzenia dla Amerykanów, zapis trochę inny niż ichni button. Zatem imię to miałoby podwójny wymiar: BATON po polsku jako słodycz, BATON po angielsku w polskiej pisowni jako guzik:-)

O ile Pepper nie stanowi żadnego kłopotu w wymowie, tak Pimienta przekracza wszelakie językowe możliwości Amerykanów. No nie dają rady i już. Takie proste słowo dla nas Polaków i taki podstawowy wyraz w języku hiszpańskim w Amerykanach budzi językowy strach. Nie potrafią wymówić, nie potrafią napisać:-)


Comments

Nasze kochane kotony — 2 Comments

  1. Znowu gdzieś wyjechałaś że wpisów nie ma, pozdrawiam

  2. Sie zapracowalam:-) Zajeta jestem i nie pisze, ale wroce tu, wroce niebawem:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *