Rozleniwiła mnie przerwa świąteczno-noworoczna, co przede wszystkim objawia się brakiem nowych notek.
W przyszłym tygodniu wracam do szkoły & pracy, zapewne będzie mnie więcej i tutaj.

Północy nie doczekałam, kilka minut po 23ciej zapakowałam się w piżamkę, mąż otworzył szampana, wypiłam prawie na leżąco następnie słodko zasnęłam. Nasz pierwszy wspólnie spędzony Sylwester 2006 upłynął nam niezwykle głośno w Neapolu, w 2007 noworoczne życzenia składaliśmy sobie na dachu hotelu w Watykanie, w kolejnym roku bawliśmy na imprezie z widokiem na molo w Sopocie, 2009 rok przywitaliśmy u sąsiadów, ubiegły rok w iście szampańskim nastroju lat 20stych przetańczyliśmy w Los Altos Hills (Kalifornia), a ten nasz miniony Sylwester poprostu przebomblowaliśmy w naszym domku.

W wolnych chwilach, których mam teraz całe mnóstwo szydełkuję. Rozkręciłąm się w tych robótkach ręcznych, bardzo mnie relksują, odciągają od komputera i w końcu czuję, że coś tworzę:-) Ach gdybym tylko mogła być w tym taka dobra jak moje babcie. Na razie podstawowoymi ściegami wprawiam się w prawidłowym trzymaniu szydełka. Zrobiłam już 6 szalików-kominów i kilka kwadratów, które połączone mają stworzyć przyszły pled.

Oczywiście dużo rozmyślam o byciu mamą. Zadaję sobie każdego dnia milion różnych pytań, czasami znajdując na nie odpowiedzi, czasami nie. If It’s Meant To Be, It Will Be.
W życiu nie robiłam testu ciążowego, ciekawam jak to jest, a z drugiej strony cieszę się, że w tym temacie taka jestem niedoświadczona:-)

Każdego dnia na niebie wielkie słońce, jeśli nie zacznie w najbliższym czasie padać deszcz grozi nam susza. Narciarze ubolewają na brak śniegu w górach, stoki wyglądają żałośnie, ale my się w góry i tak nie wybieramy. Planujemy wiosenną podróż statkiem na Alaskę, bo Europa zdecydowanie odpada, za dużo się będzie działo w lecie w związku z Euro i olimpiadą.

Miałam jedno postanowienie noworoczne: polubić Facebook’a, ale wytrawłam w nim zaledwie jeden dzień:-) Zdecydowanie wolę Google+, nie jest takim śmietniskiem ludzkich myśli, jak fb. Wiadomo, na każdym wysypisku śmieci można znaleźć jakąś perełkę, dlatego od czasu do czasu zaglądam na fb, ale wciąż uważam, że notoryczne bycie tam, to wielka strata czasu.

Od wtorku zaczynam naukę jezyka francuskiego i wcale się z tego powodu nie cieszę. Dawno temu pisałam na tym blogu jak to nigdy nie poświęcę czasu na naukę tego dziwacznego języka, tak teraz zmusiło mnie do tego posiadanie mieszkanka w Paryżu. Chcę poznać podstawy, tak by umieć komunikować się na poziomie podstawowym z Francuzami. A w naszej parafii w ramach zbiórki środków na budowę boiska do bocce ball, pewna nauczycielka zaoferowała krótki podstawowy kurs (koszt 50 dolarów w całości przeznaczony na bocce ball). Rozpoczynamy z Grzesiem naukę języka włoskiego. Przez sześć najbliższych czwartokwych wieczorów będziemy parlać italiano.

Moje migreny nie ustąpiły wraz z Nowym Rokiem, głowa bolała mnie już dwa razy. Ilekroć mówię mężowi, że potrzebuję przeszczep głowy na nową niebolącą, to on się nie zgadza:-) a na wszystko inne się zawsze zgadza, nooo….

Jeszcze raz: Happy New Year!
:-)


Comments

Noworoczne takie tam… — 1 Comment

  1. No to ja też dołączę swoje postanowienie noworoczne: zacząć jeździć samochodem

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *