Powolnie i w ciszy upływa nam drugi dzień świąt, który w Stanach jest już dniem powszednim.
Poszliśmy do parku na spacer, w drodze znalieźliśmy portfel z kupą kasy i wszelakimi ważnymi dokumentami. Odnaleźliśmy dom właściciela, wręczyliśmy mu znalezisko, wyraźnie zaskoczony podziękował i tyle. Kontynuowalismy nasz spacer. W drodze powrotnej ujrzeliśmy tradycyjny już chyba coroczny obrazek – jak na dołączonym do notki dwa lata temu zdjęciu – choinka leżąca na ulicy czekająca na jutrzejszy przyjazd śmieciarki.
Smutne, ale tak tutaj bywa.
W mojej pracy w pierwszym tygodniu grudnia zawieszaliśmy lampki świąteczne, dekorowaliśmy choinkę, by w środę 21 grudnia (ostatni dzień pracy) wszystko w pośpiechu demontować, sprzątać. Bo absolutnie nie może być tak, że ktoś przychodzi po Nowym Roku do pracy a tam jeszcze jakieś świąteczne dekoracje. Nie, jeśli już jakieś dekoracje to tylko walentynkowe!:-)

Wigilia w składzie nasza trójka i dwoje gości. Gość numer jeden to Gregor z Aurstii, współpracownik Petera (mojego byłego pracodawcy) przebywający w Kalifornii w podróży służbowej, gość numer dwa, kleryk Krzysztof z Jarocina, który w sąsiedniej parafii w naszym mieście przygotowuje się do święceń kapłańskich.
Śledzie zjedzone! Cudnie jest gotować dla tych, którym smakują tradycyjne polskie potrawy:-) Sama radość.

Czytelnikom dziękuję ślicznie za świąteczne życzenia.
Wszystkiego Najlepszego na Nowy Rok życzę Wam już dzisiaj!


Comments

Poświąteczny relaks — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *