Maz zaproponowal: A moze poszlibysmy do kina?
Ja na to: A co, jest juz nowy Sex and the City?

Tak, do kina chodzimy bardzo rzadko. Nasze ostatnie kinowe ogladanie to zaledwie 3 obrazy: Indiana Jones i dwa filmy z serii Sex and the City.
Niechodzenie do kina to taki nasz osobisty protest przeciw hollywoodzkim produkcjom. Szkoda nam czasu, pieniedzy i szarych komorek na te niektore glupotki, ktorymi moze swiat sie zachwyca, ale nas wcale nie bawia. Oskary tez juz niewiele znacza…

Jednakze jak tylko wrocimy z Francji biegniemy do kina, bo oto niebawem premiera moich ulubionych Mapetow:

Jedni chodza do kina raz w tygodniu, my raz w roku:-)
Juz sie doczekac nie moge!!!


Comments

Mapety — 3 Comments

  1. O to tak jak ja z moim mezem, raz na rok albo jeszcze rzadziej.

  2. Wiem, ze dla wielu par i singli jest to ulubiona forma spedzania czasu, relaxu, ale my jakos sie w tym nieodnajdujemy.
    Dla mnie przede wszystkim w kinie jest za glosno.
    Lubie kino, ale wciaz traktuje je jakos cos specjalnego, raz kiedys, a nie czesto i regularnie:-)

  3. Muszę się przychylić do tego co napisały moje przedmówczynie. Ja z mężem co 2 tygodnie się umawiam do kina, ale udaje nam się wyjść raz na 4 miesiące. Teraz nasza córka już ma 2 lata i mamy nadzieję, że przynajmniej jakieś bajki w kinie pooglądamy. Nie że nam tego jakoś szczególnie brakuje. W zamian urządziliśmy sobie całkiem przyjemne kino w domu. Tam jesteśmy sami i to chyba tez nam trochę bardziej odpowiada. Czujemy się swobodnie. ;-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *