Jeszcze w temacie pierwszolistopadowym pozostane.
Wczoraj na zakonczenie mszy spiewalismy jedna z moich ulubionych pisenek “When The Saints Go Marching In”.
To bardzo radosna pisenka, ktora spiewa sie w Stanach na przyklad na pogrzebach i nijak sie ona ma do naszej zewnej “Dobry Jezu a nasz Panie, daj mu/jej wieczne spoczywanie”.
Na YouTubie jest mnostwo roznych wersji, ja tutaj prezentuje ta w wykonaniu Elvisa.
http://www.youtube.com/watch?v=_DRXZdo7L0w&feature=related

Wierze, ze smierc nie konczy naszego zycia, wierze, ze je tylko zmienia, przenosi gdzies, gdzie nie ma znaczenia, chocby to jak zosalo pogrzebane nasze cialo. Gleboko wierze, ze po smierci przenosimy sie do znacznie lepszego swiata. Nasze zycie tutaj jest przygotowaniem. Smierc moich bliskich smuci mnie ale jednoczesnie raduje, wierze bowiem, ze oni juz sa w lepszym miejscu i ze kiedys moze wszyscy na nowo sie spotkamy, a moze nie… bo to tam nie bedzie mialo zandego znaczenia…

“When The Saints Go Marhinng In” jest moim hymnem na Zaduszki i spiewam go sobie z wielkim usmiechem na buzi. W tych slowach jest ogromna moc nadzieji.
Dobrze by bylo gdyby polscy ksieza troszke sie wyluzowali i spiewali ja na mszach listopadowych i zalobnych.
Ale niekorzy polscy ksieza, slyszlam ostatnio, wola straszyc dzieci pieklem za swietowanie Halloween. No co za bzdura!

 

 

Oh, when the saints go marching in
Oh, when the saints go marching in
Lord, how I want to be in that number
When the saints go marching in
!!!


Comments

Subtelna roznica — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *