Niby wszystko co potrzebuje na rozne okazje (wypadki) mam w moim niezbedniku, a jednak dzisiaj gdy potrzebowalam krem do rak to go nie znalazlam. W szufladzie pracowego biurka tez go nie ma, pewnie przenioslam kiedys do drugiej pracy (tam tez mam biurko).

A poza brakiem w odpowiedniej chwili w odpowiednim miejscu kremu do dloni, to:
Wczoraj po 7 godzinach pracy spedzialam 4 godziny na ogladaniu 5 odcinkow Housa. Sezon 7 obejrzany. I cale szczescie. Pierwsze sezony byly naprawde dobre, ten ostatni to juz totalna glupota na resorach. Ale co tam, uwazam, ze znakomita wiekszosc hollywoodzkich produkcji i tych lokalnych telewizyjnych tez, to glupoty, wiec skoro ja wcale ich nie ogladam, to raz w roku moge sie poswiecic i pogapic na dowolnie wybrany serial, obejrzec w calosci jeden sezon i miec na rok spokoj. Kolejne spotkanie z doktorem Housem (jesli w ogole) we wrzesniu 2012, dopiero wtedy wydana zostanie dvd z calym sezonem.
Jeszcze Desperatek sezon 7 obejrze z mezem hurtem i moze nie wciagne sie w nic innego, bo ilez tych serialowych glupotek mozna zdzierzyc:-)

Tyle na dzisiaj.
Dobrego Dnia!, Dobrej Nocy, Pieknej Jesieni!


Comments

Takie tam… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *