Mówi się, że w życiu trzeba mieć cel, nawet nie jeden.
Że jeśli się nie ma czegoś co chce się osiągnąć, do czego chce się dążyć, to życie przelatuje bez większego sensu, a potem kończy bez dokonań, bez sukcesów.

Zadałam sobie pytanie o mój cel i pierwsza odpowiedź jaka pojawiła się w mych myślach, to kompletny jego brak. Nie walczę, nie dążę, nie osiągam.
Życiowa bezcelowość?
Życiowym celem jest nieposiadanie życiowego celu?

Żyję jak żyję.
Chodzę do szkoły bo lubię, nie dlatego, że mam ściśle wyznaczony cel zdobycia dyplomu.
Chodzę do pracy bo lubię, nie dlatego, że wyznaczyłam sobie jakąś ścieżkę kariery, po której muszę kroczyć.
Chcę mieć dziecko, ale nie jest ono dla mnie celem do osiągnięcia.

Wyzwania, poprzeczki i cele są w życiu wielu ludzi niezwykle ważne. Nie potrafią żyć bez listy zadań na dzisiaj, jutro i całą swoją przyszłość. Ja to rozumiem, ja to szanuję, ale ja tak nie mam.

Dawno temu na lekcji religii usłyszałam od księdza, że głównym życiowym celem każdego chrześcijanina powinno być dążenie do świętości. Trudne to zadanie, żyć tu na Ziemi tak by po śmierci rozpocząć piękne życie wieczne w domu Boga. Trudne to zadanie, ale nie niewykonalne. Nie mając innych rozpraszających mnie celów kiedyś postanowiłam, że spróbuję. Próbuję każdego dnia i tylko Ten na górze wie czy do wyznaczonego celu się zbliżam, czy oddalam. Mam na jego osiągnięcie całe moje życie.

W liście od nowego biskupa naszej diecezji, przeczytałam wspaniały fragment nauki świętego Roberta Bellarmine, który głęboko wzięłam sobie do serca:

“If you are wise, then, know that you have been created for the glory of God and your own eternal salvation. This is your goal; this is the center of your life; this is the treasure of your heart. If you reach this goal, you will find happiness. If you fail to reach it, you will find misery.

May you consider truly good whatever leads to your goal and truly evil whatever makes you fall away from it. Prosperity and adversity, wealth and poverty, health and sickness, honors and humiliations, life and death, in the mind of the wise man, are not to be sought for their own sake, nor avoided for their own sake. But if they contribute to the glory of God and your eternal happiness, then they are good and should be sought. If they detract from this, they are evil and must be avoided.”

Może kiedyś na łożu śmierci przyjdzie mi przyznać, że przeleciało to życie przez palce i nie mogę się pochwalić moimi osiągnięciami, ale może nie… może właśnie te niepopularne cele jak szczęśliwe życie i dążenie do świętości okażą się więcej warte niż dyplomy, sukcesy, kariery… who knows?…


Comments

Cel — 3 Comments

  1. Wszystko fajnie tylko takiej wiary i takiego celu starcza na bardzo krótko, a poptem dążymy i tak do czegoś do czego nawet nie wiemy czego, wszyscy chcę być bogaci, dużo mieć, dużo posiadać, a szczęście tak naprawdę nie polega na posiadaniu tylko na tym jakim się jest, jak się żyje, czy żyjesz tak żeby ktoś mógł powiedzieć o dobrym człowiekiem był ten ktoś, sama się na tym łapię że zawsze chcę mieć więcej niż mam, ale czy to przybliża mnie do szczęścia nie wiem, trudny temat.

  2. Wydaje się nam, że jak będziemy mieli to i owo, to wtedy dopiero będziemy szczęśliwi. Ale bywa, że gdy więcej mamy to chcemy jeszcze więcej i tak w nieszkończoność.
    Jak się ma dużo, to wbrew pozorom ma się też dużo zmartwień. Moje największe szczęście to mój mąż.

  3. A moje mąż i dzieci. Najważniejsze to mieć zdrowie i to jest szczęście jak je masz.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *