Lata całe długie nie lubiłam torebek.
Moja mała wiedza w temacie tego akcesorium (nie miałam mamy, od której mogłabym się nauczyć), mój raczej sportowy styl ubierania się i przede wszystkim moja wygoda owocowały posiadaniem jedynie plecaków. Przez całe długie lata plecak był dla mnie poczuciem domu, jako ta skorupa dla żółwia, muszla dla ślimaka. Trzymałam w plecakach swoje skarby, które podróżowały ze mną po Polsce i Europie. Jechałam na drugi koniec Gdańska opiekować się dzieckiem, zostawałam na noc, piżama, kosmetyki obowiązkowo w plecaku.
Jako ten pielgrzym szłam przez nielekkie życie z plecakiem raz cięższym raz lżejszym.

Kiedyś dojrzałam do zakupu torebki, nawet nie jednej. Zawsze jednak były to torebki bardziej sportowe niż eleganckie. Nawet jeśli skórzane lub skóropodobne to nie przejawiały żadnej szczególnej wartości. Nigdy nie miałam odwagi na ekstrawagancję.

Od kilku miesięcy rozmyślam o torebce życia.
Określam sobie jak TA JEDYNA powinna wygladać.
Pierwszy raz w życiu przyglądam się kobiecym torbom, zatrzymuję się na stoiskach z torbami, oglądam, oceniam, marzę.
Nie powiem, żeby mnie to bawiło, czy fascynowało, raczej podchodzę do tego zadaniowo: kupić by mieć na długi czas, by być naprawdę zadowoloną.

Profil mojej torebusi:
– po pierwsze i najważniejsze torebka moja poinna wyglądać skromnie, prosto, ale jednocześnie nie być torebką smutną, bo takie często widuję, gdy rozglądam się za tymi prostymi. Żadnych frędzli, kokardek, ćwieków, złotych klamr, cekinów, pasków i innych klamotów;
– torebka ta powinna być exta lekka – kupiłam już bowiem kiedyś wspaniałą skórzaną torbę ale tak rzadko mi ona towarzyszy głównie dlatego, że pusta waży chyba tonę;
– torebka ta powinna mieć odpowiedniej długości uszy tak bym zawsze wygodnie mogła nosić ją na ramieniu i tym samym obie ręce mieć wolne – widok faceta niosącego damską torebeczkę, za swoją kobietą bo ta właśnie ogląda coś w sklepie i potrzebuje wolnych dłoni, wielce mnie rozśmiesza:-)))
– torebka ta powinna zmieścić moją małą kosmetyczkę, bo lubię mieć przy sobie różne drobiazgi, powinna zmieścić mój całkiem spory portfel, czytaną przeze mnie książkę, ajfona, mały podarek dla znajomych z którymi mam się spotkać, itp…
– torebka ta powinna być w jednym, maksymalnie dwóch kolorach;
– torebka ta powinna być tak wspaniała, żeby mi się nie chciało mieć żadnej innej, by stała się moją nieodłączną przyjaciółką, bym nie musiała przy każdej okazji tracić czasu na decyzje ‘to którą torebkę/torebki mam ze sobą zabrać?’
– torebka ta powinna być uniwersalna i klasyczna, niechaj pasuje do dżinsów, do tenisówek, ale też do płaszczyka, sukienki, niechaj będzie dodawała mi sytulu i elegancji;

Będąc w Paryżu włóczyliśmy się pewnego dnia po tamtejszych domach towarowych, tych z eleganckimi butkiami, ze znanymi markami, ze słynnymi dizajnerami.
Wpadła mi w oko pewna torebusia, ale błędem moim było, że zamiast przyjżeć się jej uważnie, ja przyjżałam się uważnie metce z ceną. Westchnęłam, odwiesiłam i pobiegłam do męża szepcząc mu, że chyba właśnie widziałam torebkę swego życia, on zapytał czy kupujemy, ja na to, że nie bo za droga.

Potem przyszło mi o niej śnić.
Chciałam móc na nowo ją zobaczyć, ocenić, czy wysoka cena nie idzie w parze ze wspaniałą jakością towaru i przede wszystkim spełnić swoje marzenie.
Za nic nie moglam sobie przypomnieć kto torebkę tą zaprojektował.
Nie mogłam wrócić do tamtego butiku, by ponownie się jej przyjżeć, byliśmy już w Stanach.
Przerażona myślą, że nigdy nie odnajdę tamtego stanowiska (bo nie pamiętam nazwy firmy/dizajnera) miałam tylko nikłą nadzieję, że jeśli jest to istotnie torebka mojego życia to dane mi będzie kiedyś znowu ją zobaczyć.

Pomyślałam sobie nawet: a może nie ma czegoś takiego jak torebka życia? może nie warto szukać tej jedynej, bo zawsze potem będzie inna, też ta jedyna? a co jeśli ta jedyna będzie extra na lato, ale nie na zimę (kolor, lekkość), wtedy na zimę trzeba mieć inną? a może to fajnie mieć tyle torebeczek-szmatek i przebierać w nich i decydować do czego która pasuje?
Ech, te właśnie pytania zaprzątały mi głowę w wolnych chwilach.

Podzieliłam się moimi myślami z Julą, opowiedziałam jej o Paryżu, o tym stoisku, w jednym z wielkich domów towarowych stolicy mody, o tym, że jedyne co pamiętam, to sprzedawcy. Zwróciłam uwagę na młodą dziewczynę i chłopaka, którzy obsługiwali klientów i zapamiętałam coś co ich charakteryzowało. Nosili białe fartuchy, przypominali lekarzy.
Jula w tej samej sekundzie stwierdziła: ‘to mogła być torebka Martina Margieli, dizajnera, który w ramach ochrony swojej prywatności, nie chce być rozpoznawany, osłania twarz maską.

Strzał w dziesiątkę! Absolutny skukces! Torebka się znalazła!

To jest torebka lekka jak wiatr, ze skóry miękkiej jak jedwab – naprawdę – w życiu takiego czegoś nie widziałam, ale fakt ja niewiele widziałam:-)
ABSOLUTNE CUDO!:-)

Maison Martin Margiela handbag

Maison Martin Margiela handbag (see more leather bags)

Poniżej inne torebki, które bardzo mi się podobają.

Maison Martin Margiela Line 11 tote bag

Maison Martin Margiela Line 11 tote bag (see more leather handbags)

Maison Martin Margiela Line 11 tote bag

Maison Martin Margiela Line 11 tote bag (see more tote handbags)

Maison Martin Margiela 11 shoulder bag

Maison Martin Margiela 11 shoulder bag (see more leather shoulder handbags)

Maison Martin Margiela shoulder bag

Maison Martin Margiela shoulder bag (see more leather shoulder bags)

Czarna dwustronna torebka od tiffaniego miała być prezentem na urodziny, ale się nie zdecydowałam, chociaż bardzo mi się podoba.


Poniższe torebki projektu Ani Kuczyńskiej spełniają większość moich widzimisie.






Comments

Torebka życia — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *