Żebym nie wiem jak długo mieszkała za granicą, żeby to był nie wiem jaki kraj – mówić zawsze będę po polsku.
Uwielbiam ten język, uwielbiam się w nim komunikować, uwielbiam się nim bawić.
Język polski zawsze będzie moim najważniejszym językiem, w tym języku będę się modlić, marzyć, wyrażać moje emocje.
Mowę moich ojców uważam za niezwykle trudną, mój nieustanny podziw towarzyszy tym wszystkim, którzy języka polskiego uczyli się z właśnego wyboru, z nieprzymuszonej woli. Nauczyć się polskiego to nie lada wyczyn!

Jest tylko jeden aspekt naszej ojczystej mowy, którego za nic nie potrafię zaakceptować, a na myśl samą, że zawsze będzie mnie to dotykać, bardzo się denerwuję.
Absolutnie nie cierpię słowiańskiego akcentu w języku angielskim!
Jak słyszę Rosjan, czy innych naszych słowiańskich braci mówiących po angielsku to uszy mi więdną.
Nie wiem jak długo trzeba pracować nad wymową by choć trochę zatracić ten specyficzny, żekłabym ruski akcent.
Bleeeeee!
Staram się wymawiać słowa tak, by nie zalatywały tą specyficzną intonacją, no ale nie zawsze mi wychodzi.
Rzadko jednak Amerykanie pytają mnie czy jestem Rosjanką, cześciej łączą mój sposób wymowy z językiem niemieckim lub francuskim – nie wiem czy świadczy to raczej o ich nieznajomości języków i akcentów, czy naprawdę udaje mi się spreparować ten nieszczęsny akcent.

I błagam proszę nie myśleć, że ja się wstydzę języka polskiego, czy kraju pochodzenia, absolutnie nie! Nigdy nie ukrywam, że jestem Polką. Mnie tylko dziwiękowo strasznie drażni słowiański akcent w języku angielskim. Żaden inny, tylko właśnie ten.
I ogromnie się cieszę, że mój mąż takowego nie posiada. Ludzie po jego akcencie od razu poznają, że angielski nie jest jego pierwszym językiem, ale nikt jeszcze nie zapytał go dotąd czy pochodzi z kraju byłego bloku wschodniego:-)


Comments

Ojczysta mowa — 1 Comment

  1. No popatrz. Mamy tak samo. Mnie to tez obsesyjnie leczy… :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *