Walizki nasze zawsze ciężkie, wypełnione książkami z Polski i z Francji.

Oto książki mojego męża:

Kilka w języku francuskim, jednej zabrakło na zdjęciu, bo gdy je robiłam, Grzesio miał ją przy sobie, czyli czytał w kawiarni. Zazdroszczę mu tej lektury, to najnowsza, głośna już powieść Umberto Eco. Francuzi sobie przetłumaczyli z włoskiego, Polacy widocznie jeszcze nad tym pracują bo premiera Cmentarza w Pradze przewidziana jest dopiero na jesień. W Stanach pewnie angielskie tłumaczenie ukaże się za sto lat, bo Eco nie należy tutaj do najpopularniejszych pisarzy.

Tutaj ksiązki, które uważam za wspólne:

PRLowskie albumy to wciąż w naszym domu duża frajda, oglądanie, wspominanie, sentymenty.

No i na koniec książki moje, z domowej biblioteki mieszkania na Pradze, z Empików, z podarunków od przyjaciół:

Od góry:
1. Nowy Testament
2. i 3. Komentarze biblijne Williama Barclaya
4. To, co musimy utracić
5. Sztuka umiaru
6. Sztuka prostoty
7. Nastolatki gotują
8. Nastolatki przyjmują gości
9. Hiszpański – krok dalej
10. Hiszpański europejski
11. Hiszpański latynoski
12. Pachnidło
13. Książę mgły
14. W głębi kontinuum
15. Super tata – o! przecież to książka dla Grzesia :-)
16. Coaching rodzicielski
17. Dziecko w lustrze
18. Ortografia na 6
19. Ortografia w gimnazjum
20. Interpunkcja na szóstkę
21. Dynastia Miziołków
22. Bunt krasnoludków – komiks
23. Kubuś Piekielny – komiks

Kilka z powyższych książek zasługuje na oddzielne notki.


Comments

Książki — 2 Comments

  1. “Łacina dla początkujących”. Najgorzej wydane pieniądze ever. Wystarczy stanąć przy drzwiach wyjściowych z ZUSu, albo skarbówki i napisać taką książkę samemu :-D

  2. I żebyś wiedział, że tu bywa podobnie:-)
    Wydaje się, że instytucje rządowe mają to do siebie, że nawet jeśli petent, który łaciny nie zna i tak się jej szybko tam nauczy:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *