Przeczytałam książkę Tomka Tyzmy “Blady Niko”.
Nabyłąm ją będąc w Polsce w czerwcu, dołączyła do poprzednich dwóch tego autora.

Specyficzna to lektura, niby kontynuacja: “Idź, kochaj!”, ale jednak poza głównym bohaterem nie wydaje mi się by coś jeszcze się powtarzało z poprzedniej powieści. Śmiało można przeczytać jako samodzielną książkę.
Czy ją polecam?
Nie wiem.
Ja lubię takie książki, lubię takie pisanie.
Bardzo odpowiada mi styl Tyzny, prosty, potoczny, rozwlekłe epizody, historie przechodzące w kolejne historie, ucieczki i powroty do sedna opowieści. Wspomnienia, retrospekcje, obrazy, myśli, wszystko to przeplecione z ‘tu i teraz’ bohaterów. Fantastycznie mi się to czyta, bez wysiłku, bez znurzenia. Wydarzenia z życia wzięte, podróż do przeszłości – lata 50-60, język chwilami niezmiernie wulgarny, ale za to realny.

A na koniec deser w postaci krotkiego filmu – płyta dołączona do książki – produkcja głównego bohatera, którego pasją jest kino.

Mikołaj przysłał z Polski Dzienniki Edwarda Stachury.
Jego pisanie też uwielbiam, właśnie za tą prostotę, za swoistą oczywistości rzeczy które opisywał, ale robił to w przepiękny poetycki sposób. Zdecydowanie inaczej niż Tyzna, a jednak podobnie.


Comments

Książki — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *