Lenistwo okrutne ogarnęło mnie na tą końcówkę 2010 roku.
Nic mi się nie chce.
Nic.
I co jest w tym najcudowniejsze – nic nie muszę! Nic nie musi mi się chcieć! Nic a nic!
I jeśli potrwam w tym nicnierobieniu calutki dzień to świat się nie zawali. Fantastyczne jest to moje życie!

Siedzę w pokoju na górze.
Na dole pan układa nam podłogi.
Od trzech dni ciężko pracuje na kolanach. Podłogi widać coraz więcej, ale bałagan wciąż ogromny.
Garaż i sypialnia, w której zostaje dywan, zawalone meblami.

Jeden jest tylko dobry epitet na tegoroczne nasze święta – expresowe.

Jeszcze w środę i czwartek nie było w naszej kuchni wody i gazu, więc przygotowania potrwaw odbywały się na grilowym palniku. A że na dworze bardzo lało, grill umieściliśmy w garażu. W piątek od 7:30 hydraulik pracował nad podłączeniem wody, groźnie było przez chwilę, gdy oświadczył, że panowie od kaminnych blatów wycieli za małą dziurę i nasza nowa bateria się w niej nie zmieści. Mąż inżynier pogłówkował trochę i wykombinował, to na co nie mógł wpaść hydraulik. Z kuchenką gazową poszło natomiast błyskawicznie.

Wigilia przewidywana na osób 11 zgromadziła ich 9. Było miło.

Następnego dnia troszkę się nerwowo podłamałam, ale mąż u boku odgonił nerwy i daliśmy radę. Gdyby nie jego wsparcie, tamtego poranka – przysięgam – uciekłabym na koniec świata, taka mnie panika dopadła.
W niedzielę, która tu już świętem niestety nie jest, chowaliśmy wszystkie xmasowe ozdoby do pudeł. Mieszkanie opustoszało nie tylko ze świątecznej atmosfery, ale również ze wszystkich mebli.
W poniedziałek o 7:30 dwuosobowa ekipa wkroczyła z zamiarem niszczenia obecnych podóg i przygotowaniem gruntu pod nowe, śliczne drewno.

Więcej szczegółow ze świąt i remontu opatrzonych zdjęciami, w następnych odsłonach.

Teraz idę rozwiesić pranie i sprawdzić czy listonosz przyniósł już korespondencję.
Następnie zamienię kilka słów z panem od podłóg, a potem zanurzę się w lekturze książki, którą przyniósł mi Mikołaj. Tak właśnie prezentuje się moje leniuchowanie.


Comments

Lenistwo — 1 Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *