Jestem inna.
Tak się moje losy potoczyły, że wszystko uklada się w innym czasie niż powinno.

Powinno? A kto ustala zasady jak być powinno? Jak jest prawidłowo, normalnie, a kiedy występują odchylenia od przeciętnej?

Załóżmy jednak, że ja, że moje życie skrajnie od normy odbiega.
Mając siedem lat przestałam mieć mamę.
I chyba tyle samo lat miałam jak przestałam mieć tatę, mimo że wciąż z nim mieszkałam.
W wieku dziesięciu lat potrafiłam robić to wszystko, o czym moje koleżanki z podwórka nie miały jeszcze pojęcia – one od tego miały swoich rodziców. Ja umiałam włączyć pralkę z brudną bielizną, przygotować posiłki, wyprasować ojcu koszule, umyć okna, zadbać o ogródek. Jakimś boskim cudem będąc małą dziewczynką wiodłam pod wieloma względami dorosłe życie.
W tym moim nastoletnim życiu uwikłana też byłam we wszystkie okrutne walki sądowe miedzy moimi rodzicami.
A gdy skończyłam lat 20 sama, bez wsparcia rodziny czy adwokatów, dochodziłam swoich praw w sądach.

Miałam lat 25 gdy w końcu ‘zaryzykowałam’ i weszłam w pierwszą poważną relację z chłopakiem. Ale ani z nim, a ni z kilkoma jego następcami nie potrafiłam sobie wyobraźć ślubu. Za nic! Ja panną młodą? Ja żoną? Never!

Pięć długich lat potrzebowałam by się to nastawienie zmieniło. Pięć lat i TEN mężczyzna.
I bynajmniej nie było to takie hop-siup: oh Grzesiu pobierzmy się już pręciutko.
Od zaręczyn do dnia ślubu minął dokładnie rok, ale o tym, że ślub będzie w maju, zadecydowaliśmy dopiero kupując obrączki w lutym.

Mam 33 lata. Chodzę do szkoły, uczę się angielskiego, bo wtedy gdy mogłam/powinnam była to robić zajmowałam się prowadzeniem domu mojego taty, potem prowadzeniem domu we Francji, a potem to samo robiłam w Austrii.

Mam 33 lata. Gdy przed rokiem myślałam o tym by być mamą, strach paraliżował mnie na samą myśl o byciu w ciąży. Tych milion różnorakich, czarnych myśli spadało na mnie, te pytania, o to czy warto, czy dam radę, czy nie spieprzę tego dokładnie tak jak moi rodzice…

Teraz, w grudniu 2010, pierwszy raz, odważnie, z ochotą, z instynktem, wyczekuję dnia kiedy okaże się, że będziemy rodzicami. Jestem gotowa.

Tyle długich lat musiało upłynąć, tyle różnych myśli musiało się przewalić przez moją głowę, tyle emocji w serduchu, tyle rozmów z koleżankami-już-mamami, bym w końcu osiągnęła pełną dojrzałość w tym temacie.

Ktoś by pomyślał, że tak nienormalnie późno pojawia się w moim życiu taka decyzja.
Ale takie właśnie jest całe moje życie…
Wszystko nie na swoim miejscu…
A jednak działa…
Jestem inna…
Jest inaczej…


Comments

Jestem inna — 3 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *