Ja nie wiem czemu tak mam, ale co roku chce mi się dużej Wigilii.
Chcę od wczesnego rana w kuchni gotować i piec.
Chcę dekorować stół zaczynając od sianka pod białym obrusem. Niech będzie talerzyk na opłatek, dodatkowe nakrycie i Pismo Święte, z którego czytamy ewangelię według świętego Łukasza 2:1-14.
Niech na stole pachną tradycyjne polskie potrawy.
Niech przygotowaniom i uroczystej kolacji towarzyszą kolędy.
Niech zostaną wręczone prezenty.
Niech piękny wieczór uwieńczy uroczysta Pasterka.

Ja nie wiem czemu tak mam, ale gdy wiem, że do stołu zasiądą zaledwie trzy osoby, to cały czar pryska.
Proste ‘chcę’ zamienia się na ‘nie chce mi się’.

Muszę popracować nad zmianą mojego nastawienia…

Odkąd pamiętam zawsze uczestniczyłam w dużych rodzinnych Wigiliach i tego właśnie najbardziej brakuje mi w Ameryce.

* * *
Przypomniał mi się pewien grudzień. Mieszkałam wtedy w szkolnym internacie. Internat opustoczał na święta, uczniowie wyjechali do swoich rodzinnych domów. Zostałam tylko ja. To wtedy był mój jedyny dom.
Ciocia zaprosiła mnie do siebie na Wigilię, a ja nie bardzo chciałam to zaproszenie przyjąć. Z jednej tylko przyczyny: nie miałam dla niej i jej najbliższych świątecznych prezentów. Nie miałam pomysłów, ale nawet gdybym coś wymyśliła to nie miałam środków na ich ewentualną realizację. Absolutnie nie wyobrażałam sobie pojawić się bez niczego, jeśli tak miałoby się stać, to myślałam (wtedy), że lepiej jest zostać w internacie.
Spontanicznie nabyłam w pobliskich delikatesach orzechy kokosa. Każdy z nich opakowałam świątecznym papierem na podobnieństo dużych cukierków i w takiej formie położyłam pod choinką.
To była właśnie jedna z tych dużych rodzinnych wigilii.


Comments

O świętach przed świętami — 1 Comment

  1. Moje Wigilie to te duże i rodzinne, i nie wyobrażam sobie innych, i mam nadzieje że jescze ługo długo takie będą.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *