Odległy już czas temu koleżanka z pracy zaprosiła mnie do swojego krakowskiego mieszkania. Podając cytrynę do herbaty zeszłyśmy dzięki tej własnie cytrynie na temat kompromisów, którym poddają sięmałżonkowie by zgodnie żyć.

On wyniósł ze swojego rodzinnego domu takie przyzwyczajenie, a ona inne. Jego mama robiła to tak, jej mama siak. W jego domu tradycja, w jej domu nowoczesność. Jej skarpetki zwijane były zawsze parami w kulkę, jego wymieszane z innymi w pudle pod łożkiem. U niej trzymano chleb zawsze w szufladzie kuchennej szafki i ona nie potrafi odstąpić od tego przyzwyczajenia, u niego zawsze był specjalny pojemnik na chleb i on za nic nie może zaakceptować tej szuflady pełnej okruchów, pieczywa i masła.

Jedne pary będą się kłocić i złościć na siebie przez całe życie o to, że coś jest nie-po-mojemu.
Inne dojdą szybko do prozumienia, przestawią się, odwykną od starych przyzwyczajniń, nauczyą nowych zasad, przekonają partnera do innych rozwiązań.

Co zmieniło się u Was?
Do czego przekonaliście swoich małżonków, a czego się od nich nauczyliście?
A w jakich obszarach absolutnie nie tolerujecie zmian, ma być po-waszemu i koniec?
Gdzie zawitał kompromis, a gdzie wciąż widnieje kłótnia?
A może coś robi się na dwa sposoby? Po-mojemu i po-jemu:-)

Dzisiaj problem pierwszej potrzeby.
Papier toaletowy.
Jak wieszano go w moim domu, a jak w domu drugiej połowy?
I jak jest teraz w naszym wspólnym?
Kto komu ustapił i dlaczego?
:-)

Niby nic, a jednak są takie pary, które za “błąd” w tym temacie potrafią na siebie powarczeć…


Comments

Z serii: Kompromisy małżeńskie — 2 Comments

  1. Wkladanie brudnych ciuchow do koszyka….i tyle, wszystko inne gra, jak na razie :) Ale niektorzy mowia ze to nasze poczatki…

  2. Większość zasad ustaliliśmy od nowa- inaczej niż jedni i drudzy rodzice… ale nie obyło się bez kompromisów. Jednym z nich jest tak cudnie obfotografowany przez Ciebie papier toaletowy :D Tutaj ja ustąpiłam i rolka odwija się przy ścianie (choć mnie to zawsze przerażało, że papier ociera się o ścianę pełną bakterii :]). Mój mąż z kolei ustąpił i zaakceptował mój układ naczyń, garnków i innych drobiazgów w kuchni.
    Jedyne, o co ciągle się kłócimy, to gaszenie światła w pomieszczeniu, z którego wychodzi się na kilka minut :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *