Tak się w tym wielkim amerykańskim kraju przyjęło, że za wszystko, wszystkim wręcza się lub wysyła kartki z podziękowaniem.
Oczywiście troszkę przesadziłam z tym ‘wszystko’ i ‘wszystkim’, ale jak się okazuje w tym temacie o Amerykanach ciężko jest naprawdę przesadzić.

Gdy w Polsce otrzymujemy prezent, podarunek, poradę przyjaciela, wsparcie w trudnym dla nas czasie, ktoś nam robi przysługę, to za te i inne przejawy dobroci możemy po prostu podziękować.
Tutaj samo słowo dziękuję nie wystarczy. Tutaj trzeba obowiązkowo napisać to na karteczce, wsadzić do kopertki i przekazać delikwentowi, który nas obdarował.

Jeśli kończę semestr zadowolona z profesjonalizmu jakim wykazał się mój nauczyciel, to oprócz tradycyjnie wypowiedzianego bezpośrednio ‘dziękuję za Twoją pracę i pomoc mi okazaną w tym semestrze’, smaruję te słowa na specjalnej kartce. Czemu specjalnej? Bo ona już ma znamiona typowej Thank You Card, wystarczy się tylko podpisać pod wydrukowanym tekstem.
Jeśli otrzymam prezent z okazji ślubu, urodzin, narodzin potomstwa, zmiany miejsca pracy, przejścia na emeryturę, itp to obowiązkowo ofiarodawca otrzymać ode mnie musi Thank You Card.

Wdrażam ten zwyczaj w swoje życie, ale jako, że wciąż mi trudno pisać po angielsku (wstydzę się tych moich błędów), wymyślam sobie zastępcze wersje Thank You Card, czyli np. w zamian za podarunek, odwdzięczam się również podarunkiem. I myślę sobie, że jesteśmy kwita. I co mnie spotyka??? Spotyka mnie Thank You Card za to co podarowałam!

Pozwólcie, że zobrazuję powyższe.
Jakiś czas temu w biurze roztoczyłam historyjkę o tym jak to wpadłam na pomysł, że do pewnej sukienki, którą lubię bardzo, pasowałby mi taki krótszy sweterek. Takie teraz modne, choć nie w moim stylu, no ale byłby idealny, bo zakrywałby tylko moje ramiona, a nie wchodził w konflikt z fasonem sukienusi. Byłam w sklepie na poszukiwaniu powyższego wdzianka, ale oto okazuje się, że nie znalazłam nic odpowiedniego, ponadto ceny mnie przeraziły. Od kiedy pół swetra (tak nazywam te rękawy z kawałkiem pleców) jest droższe od tradycyjnego swetra? Przecież ten pierwszy to połowa drugiego! I tak opowiadam tą historię w biurze i słucham podobnych od kobietek z którymi pracuję. Następnego dnia na biurku znajduję kremowy pół-sweterek z karteczką od Susan, że jeśli mi się podoba i pasuje, to jest mój, bo ona kupiła dla swojej siostrzenicy, ale tej nie pasował, no i tak leży nieużywany. Ja na to, że oczywiście, że jest idealny, że bardzo się cieszę, że pamiętała, że bardzo ślicznie dziękuję i oh i ah. I w głowie mam tylko myśl ‘oho, muszę napisać dla Susan Thank You Card’.
Ale tego samego dnia wchodzę w dialog z szefową, której na święta podarowałam książkę Jamesa Mitchnera “Poland”. Rozmawiamy o różnych wydarzeniach z historii Polski, których ona dowiaduje się właśnie z powyższej książki, przychodzi Susan, włącza się do rozmowy, zainteresowana książką o moim kraju.
Na marginesie podam, że o tej książce z pewnością napiszę oddzielną notkę, bo godna jest szczególnej uwagi. W ramach prezentów gwiazdkowych podarowałam ją również mojemu szefowi, który bardzo lubi czytać.
Myślę sobie ‘oho, zamiast dziękczynnej karteczki za sweterek, przyniosę jutro Susan książkę, o której właśnie rozmawiamy’.
Następnego dnia wręczam Susan egzemplarz, dodając oczywiście jeszcze raz, że bardzo dziękuję za sweterek.
I myślę sobie, że jesteśmy kwita. I co mnie spotyka??? Spotyka mnie Thank You Card za mój dla niej podarunek! Tak, oto na biurku następnego dnia, znajduję karteczkę od Susan z podziękowaniem za książkę.

Nigdy nie wygrasz! :-))) – tak skomentowała moja sąsiadka, gdy kiedyś przy wspólnym obiedzie opowiedziałam tą historię w ramach dzielenia się moimi obserwacjami o Amerykanach.

Tak są Amerykanie wychowani, tak robili ich rodzice i dla wielu jest to po prostu obowiązkowy zwyczaj/rytuał/tradycja.

Organizujemy przyjęcie w naszym domu, zaproszonych około 50 osób, każdy przychodząc przynosi ze sobą butelkę wina (to też tutejszy zwyczaj), wychodząc bardzo dziękuje za gościnę, a przez następnych kilka dni w skrzynce znajdujemy koperty z Thank You kartkami:-)

Thank You katkę można oczywiście zrobić samemu, jeśli się ma na to czas i jest się kreatywnym, można wyrazy wdzięczności napisać na zwykłym papierze i włożyć go do ładnej koperty, można też oczywiście nabyć gotową i tylko podpisać się pod tekstem jaki zawiera.

I tu na przeciw wychodzą firmy produkujące kartki okolicznościowe. Jedną z największych i najbardziej popularnych jest Hallmark. Tak z ciekawości kliknełam w ich wyszukiwarkę ‘thank you card’ i oto otrzymałam 182 produkty w tym temacie. Z podziałem na rózne potrzeby dziękowania: dziękuję dla nauczyciela, dla przyjaciela, dla ojca chrzestnego, dla dziadka itp.
Zainteresowanych odsyłam tu: Hallmark.com

Thank You!
Za przeczytanie tej notki;-)))



Comments

Thank You Cards — 1 Comment

  1. Dziękuję za pisanie, kartkę bym przesłała ale nie znam adresu:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *