Jak to właściwie z tym stresem jest?
Czemu mówimy, że stres zabija ludzi, a z drugiej strony wiemy, że są ludzie, którzy bez codziennej dawki stresu (zwanej czasem adrenalina) żyć nie mogą? Więc jest potrzebny do życia a jednak prowadzi do śmierci?

Są ludzie, do których po wielu latach życia w stresie (rodzinnym/zawodowym) dociera, że tak żyć się nie powinno i zmieniają się, zwalniają, uspokajają, przechodzą swoistą metamorfozę i z osobowości typu A przechodzą na totalny Zen.
Są ludzie, którym wszyscy najbliżsi dookoła odchodzą na raki, wylewy, ataki serca, a ci dalej w jakimś amoku wiecznej presji, rywalizacji, nieufności, agresji, martyrologii, za nic nie chcą odpuścić tej swojej życiowej walki wszędzie i o wszystko.

Czy stres jest nam do życia naprawdę potrzebny?
Czy jest motorem życia?
Czy stres łączy się z ryzykiem?
Czy osoby, które się nie stresują, niewiele w życiu osiągają, bo nie ryzykują?
A może ryzykują równie mocno, tyle, że dopuszczają ewentualną stratę/przegraną i godzą się z możliwością porażki? Świat się bowiem nie zawali jeśli zaryzykujemy i stracimy.

Czy stres jest zaraźliwy?
Jeśli na przykład nasze mamy są skończonymi frustratkami, zawsze w biegu, zawsze w nerwach, zawsze czemuś poświęcone, każda minuta życia zaplanowana i w pełni wykorzystana, to czy my tacy też musimy być?
Jeśli na przykład nasi ojcowie są spokojni, zrównoważeni, a ich mało ryzykowne, zawsze wysoko asekuracyjne decyzje, które im nie przynoszą fortuny, ale też nie pozwalają umrzeć z głodu, to czy my tez musimy tacy być?

Jaka jestem ja w zestresowanym świecie?
Czy zarażam się od najbliższych ich stresem, czy spokojem?
Czy moja osobowość to typ A?
Nie sadzę, z tym moim uwielbieniem do leniuchowania, z moim kultem nicnierobienia:-)
A jednak czasem się stresuję.
Czasem coś mnie zjada od środka i częstokroć nawet nie potrafię powiedzieć tak naprawdę co.
Czemu czasem wybudzam się w środku nocy, przez jakiś idiotyczny sen i potem nie mogę już zasnąć, a w moje głowie wiruje tysiąc myśli?
Czemu na samo wspomnienie o nauce jazdy samochodem zaczyna mnie wszystko boleć? A już sama jazda jako pasażer przysparza mnie o zimne poty, bo wciąż myślę, że nadjeżdżający obok samochód, na pewno się z nami zderzy.
Czemu mam tyle rożnych fobii, czemu tak często brak mi odwagi?

Nie mogę o sobie powiedzieć, że boję się ryzyka, bo przecież milion razy już ryzykowałam. Zaryzykowałam mocno gdy 11 lat temu raz na zawsze wyprowadziłam się z domu. Całe moje życie od tamtego dnia było jednym wielkim ryzykiem, stresem o byt, nieodłącznym zmartwieniem i pytaniem o przyszłość.

Czy teraz gdy wszystko się poukładało i jest dobrze, nie muszę już więcej ryzykować? Nie muszę się stresować?
Czy mogę sobie tak po prostu spokojnie żyć do dni ostatnich?

Czy to się może komuś nie podobać?
Jasne!
I tu właśnie napiszę co sobie niedawno pomyślałam: ja nie lubię ludzi zestresowanych, takich co się na minutę nie potrafią zatrzymać, posłuchać, pomyśleć (zwłaszcza o sobie), pooddychać, oni wiecznie w stresie. Ale według amerykańskiej zasady “żyj i pozwól żyć innym” stwierdził mój mąż, że skoro niektórzy wiodą takie a nie inne życie, to ich sprawa.
Zatem: Niech się zapracowują na śmierć, niech od ogromnej ilości przeżytego stresu wysokie ciśnienie rozsadza im żyły, a wrzody zżerają ich żołądki. Niech robią sobie co chcą.
Ale!
Ale niech nie oczekują od innych tego samego!
Niech nie wymagają od swoich najbliższych identycznej życiowej postawy!
Niech nie stają się szefami-pracoholikami, wymagającymi tego samego od swoich podwładnych!
Niech nie wywierają presji na swoich dzieciach, że one też muszą tak jak ich rodzice!
Niech sobie nie myślą, że ich filozofia życia jest najlepsza, a ci co żyją spokojnie, nic w życiu nie osiągną jako te darmozjady!

Oj znam ja takie osoby, dobrze znam…
Ciężko je darzyć sympatia…
Hehehe, tacy ludzie mnie stresują:-)


Comments

SsstressS — 1 Comment

  1. Niestety takie życie, taki świat, że wszyscy się stresują, ja bym nie chciała się stresowac ale niestety muszę o zdrowie i przyszłośc dzieci, o żebym długo żyła i mogła im pomagac

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *