Już nie takiej małej bo miała wtedy 22 lata.
To był jej najważniejszy w życiu Dzień Dziecka – dzień, w którym definitywnie przestała być dzieckiem, dzień w którym ewakuowała się z rodzinnego domu na zawsze.
To nie było łatwe zadanie, ale z bożą pomocą i pomocą jej garstki znajomych wyprowadziła się z domu, który wcale nie był taki rodzinny.
Od 1 czerwca 1999 roku zamieszkała w wynajętym trzypokojowym lokalu na gdyńskim Obłużu z dwoma kolegami z jej byłej już wtedy pracy w Pizza Hut. Trzy miesiące ‘na pierwszym swoim’ zleciały błyskawicznie, spakowała się i przeniosła wraz z gratami do pewnego pokoju w pewnym internacie szkolnym w Gdańsku. Internat był jej domem przez kolejne trzy lata. A potem wyjechała do Austrii i tam oprócz pracy, otrzymała schronienie w pokoiku na poddaszu pięknego domu. Również na trzy lata. Większe lub mniejsze szczegóły z salzburskiego życia zostały przez nią spisane w pierwszych latach prowadzenia tego bloga.

W Wielką Sobotę, 3 kwietnia 1999 roku pierwszy raz przekracza próg Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku. Jedno godzinne spotkanie prowadzi do drastycznej zmiany w jej życiu.
Kilka sesji z terapeutą, kilkanaście edukacyjnych mitingów i oto zaledwie po 60 dniach od pierwszej wizyty w CIKu, wyprowadza się z domu, właśnie 1 czerwca, w Dzień Dziecka, 11 lat temu… rozpoczyna nowe życie.


Comments

Z pamięci pewnej małej dziewczynki… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *