Już za dwa tygodnie jeśli dobry Bóg pozwoli wylądujemy na Okęciu.
A po jakiejś godzinie, z dna torby wygrzebię klucze do mojego malutkiego mieszkania na Pradze.
Ocenię spustoszenie jakie zrobiła woda (nie, nie ta powodziowa z Wisły, ale ta z topniejącego śniegu), rozpakuję walizki i udam się na pogawędkę do mojej kuzynki, która jest również moją sąsiadką.

A potem czeka nas kilka ważnych zadań jakie wyznaczyliśmy sobie na te nasze europejskie wakacje.
Jednym z takich zadań jest uporządkowanie mojego strychu, w pierwszej kolejności pozbycie się wszystkiego czego od przeszło trzech lat nie nosiłam i wiele wskazuje na to, że już nigdy więcej z ubrań tych nie skorzystam.

Chciałabym te ubrania oddać komuś komu mogą jeszcze posłużyć.
Nie są to ubrania brudne, nie są zniszczone.
Oto jakieś zimowe kurtki i płaszcze z H&M czy Zary, oto swetry, tiszertki, bluzy, spodnie, spódnice, jakieś buty.
Trochę ubrań już niemodnych, ale kto patrzy na modę gdy nie ma nic?

I taki oto mam problem: gdzie te wszystkie rzeczy oddać?
Komu by się przydały?
Kto mógłby nimi dysponować?

Znowu na myśl przychodzą porównania:
W Stanach takich problemów ludzie nie mają. Nikt nigdy się nie zastanawia co ma zrobić z czymś co mu jest niepotrzebne, a nie chce tego wyrzucić na śmieci.

Po pierwsze Salvation Army, znane pod polską nazwą Armii Zbawienia. Jeden telefon, że masz mebel, ubranie, telewizor, komputer na zbyciu i już jadą, na sygnale prawie, by to odebrać.
Po drugie w skrzynce pocztowej co najmniej raz w miesiącu jakaś charytatywna organizacja zostawia plastikowe worki z informacją kiedy i o której będą odbierać to wszystko co do tego worka włożysz. Właśnie wczoraj gdy jechaliśmy przez nasze sąsiedztwo co drugi dom, na podjeździe miał różowe siatki wystawione – pewnie koło południa przejechał samochód i wolontariusze pozbierali te ‘prezenty dla biednych’. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia – ładnie by tu pasowało:-)
Po trzecie w naszej parafii każdego roku w lipcu Rycerze Kolumba organizują tak zwaną Rummage Sale – pchli targ. Jakby ktoś z Was miał ochotę obejrzeć fotki z tego niesamowitego wydarzenia, to zapraszam tutaj:

RUMMAGE SALE 2008

RUMMAGE SALE 2009

Grupa mężczyzn, rezerwuje sobie czas w pewien lipcowy piątek by przygotować zebrane wcześniej rzeczy, przenieść je z sali parafialnej na parking przy kościele. Sprzedaż rusza w sobotę o 9tej a o 17stej nie ma już nic, bo parking musi być udostępniony dla wiernych przyjeżdżających na sobotnią wieczorną mszę. Ceny od 50 centów do 50 dolarów. Znakomita większość tego co widać na zdjęciach sprzedawana jest po 2-3 dolary, bo nie chodzi o to by się ‘dorobić’ tylko by pomóc tym wszystkim, którzy chcą odgracić swoje mieszkania czy garaże i tym, których nie stać by tego typu produkty kupić w sklepach. A nawet jeśli stać, to i tak uwielbiam ten dzień na moje zakupy – tyle wspaniałości można znaleźć na tych stołach:-)

Zatem wszystkie graty, bibeloty, nick-nacki, ciuchy, elektronika, może znaleźć szybko nowego właściciela, kogoś komu te rzeczy się jeszcze przydadzą, bez bólu i dodatkowego problemu.

A co z moimi wszystkimi rzeczami, które zgromadziłam na strychu i z racji mojej obecnej sytuacji nie będę z nich już więcej korzystać?
Googlam za jakimś punktem przyjęć w Warszawie i czytam, że te kontenery PCK to jakaś kpina, bo ludzie wrzucają tam dobre ubrania a oni i tak tną to na przędzę. Że gdzieś tam na końcu Warszawy jakiś ośrodek, który przyjmuje używaną odzież ale tylko w piątki między godziną 18:00 a 19:00 – niby jak mam tam dojechać i to akurat w ten dzień i w takich godzinach???

Może znacie kogoś komu to wszystko co mam do oddania by się przydało?
Jakąś rodzinę, jakiś ośrodek, plebanię, dom samotnej matki…

Jak to jest, że w tak bogatym kraju tak szybko można się czegoś pozbyć z myślą o biednych, a w tak biednym kraju jak Polska tak trudno tym biednym pomóc?
A może to znak, że nie jesteśmy wcale tacy biedni, co? :-)

Proszę pomóżcie…


Comments

Oddam używane ubrania — 6 Comments

  1. Sądzę, że najszybciej ciuchy znajdą potrzebującego właściciela pozostawione w czystym wrou z opisem obok śmietnika. Niestety PCK tlumaczy odzysk bawełny względami hignienicznymi. Że niby jak biedny to nie musi w uzywanym chodzic i inne takie brednie. Kupujac dobre jakościowo ciuchy, cięzko je zniszczyć,nawet przy intenstywnym użytkowaniu. Na szczęscie problem z przekazaniem ciuchów dziecięcych jest dużo mniejszy ;) Te krązą po dzieciach krewnych i znajomych ze znikomymi uszczerbkami ;)
    Na walońskim brokancie miałabyś problem z głowy ;) Tam nawet 1 ( słownnie jeden ) but znjadzie chętnego nabywcę :D resztą tą historię chyba znacie ;))

  2. A może Polski Czerwony Krzyż? Tam chętnie przyjmą ciuchy. Albo jeszcze są przytuliska św. Brata Alberta.

  3. Dawno do Ciebie nie zagladalm, bo bylam na mini-jakby-wakacjach ponad tydzien. A tu tyle notek :))))

    Zycze milego pobytu w PL :)

  4. Jestem pod wielkim wrażeniem tych targów, i dobrego zorganizowania zbiórek rzeczy
    Niepojmuję dlaczego nie można u nas zorganizować takich rzeczy choćby raz w roku :)

  5. mam na imię ewa.mam troje dzieci.dwóch synów i córeczkę kingusię.kinga urodziła się z wodogłowiem pokrwotocznym jest cały czas rehabilitowana.płacimy z własnej kieszeni za rehabilitację bo fundacje nam odmówiły pomocy finansowej.brak funduszy.mój mąż jeden pracuje.bardzo bym prosiła może ma ktoś jakieś niepotrzebne ubrania to bardzo byłabym wdzięczna.jeżeli państwo mi odpiszecie to podam swój adres.pozdrawiam ewa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *