Jakiś czas temu, pewnie za sprawą jakiejś ważnej uchwały, nałożono na sklepy/sprzedawców obowiązek oblepiania towaru cenami. Małe naklejki z ceną produktu uważam za dobry pomysł, zwłaszcza gdy na półce z tym oto produktem nie ma żadnej informacji na ten temat. Nie chcemy przecież kupować czegoś za co nie wiadomo ile przyjdzie nam zapłacić.

Jednak!

Cierpię na jakąś obsesję odklejania tych naklejek.
O cenie danego produktu chcę widzieć w sklepie, ale nie w domu. Dlaczego przez kilka miesięcy używania szamponu, mydła w płynie czy balsamu, muszę widzieć ile kosztował?:-)
Naklejki te, przyczepione w najbardziej przypadkowych miejscach, często zaklejają ważne dla mnie informacje. Mało tego, szpecą opakowanie swoim kształtem, miejscem naklejenia, kolorem. Przecież ktoś wziął grubą kasę za projekt tej czy innej butelki na szampon, tuby do pasty, czy pojemniczka na krem. I teraz te oto idealnie wydizajnowane opakowania niszczone są przez te małe nalepeczki.

Wszystko, absolutnie wszystko co trafia ze sklepu a posiada naklejkę z kodem paskowym, ceną, okazją, promocją, kup dwa w cenie jednego, musi się tej naklejki pozbyć. Wychodząc z księgarni już w drodze do samochodu odrywam naklejki z książek. Te naklejki przyklejam potem do męża:-)))
Manię mam ogromną zdrapywania cen i odcinania metek.
Tak, z metkami jest podobnie, mamy oto piękną kapę na łóżko, czy dostojny fotel, a tu proszę dołączone (wszyte) wręcz opowiadanie z metek: a to instrukcja czyszczenia, a to informacja o produkcie, a to informacja o producencie, a to jeszcze coś… sami poczytajcie co zawierają metki mp. meblowe, długie historie:-)

Są sklepy, które wychodzą na przeciw ludziom z taką naklejkową fobią jak moja i oto z książek kupionych w Borders, Barnes & Noble, czy Costco naklejka z kodem kreskowym i ceną schodzi błyskawicznie, bez najmniejszego problemu, bez uszkodzenia powierzchni do której była przyczepiona.
Ale oto spotkać można jakieś niesamowite wynalazki klejowe, których za nic nie da się oderwać.
Co wtedy?

Wtedy przychodzi z pomocą rewelacyjny produkt o śmiesznej nazwie GOO GONE.
Płyn ten z niesamowitą skutecznością odkleja to czego odkleić się nie da, nie niszcząc przy tym przedmiotu.
Gdy dajemy komuś w prezencie piękny zestaw szkła z Huty Krosno, być może chcemy by każdy element posiadał informację, że to właśnie z tej a nie innej huty. Ale czy obdarowany musi przez całe życie serwować herbatę, czy dobre wino w szkle z krośnieńskimi naklejeczkami? :-)

A może ktoś chciałby zająć się dystrybucją GOO GOONe’a na Polskę?
Może to pomysł na dobry biznes?
A może nie? Może to tylko ja mam taką paranoję z tymi naklejkowymi cenami, może nikomu innemu one nie przeszkadzają?
:-)))


Comments

Nie Lubię — 4 Comments

  1. Ja chętna na ten biznes, mnie też to przeszkadza ale racją jest że czasami bardzo trudno się pozbyc tych karteczek.

  2. Nalepkom śmierć! Do białości doprowadza mnie widok płyty, a na niej: RMF FM najlepsza muzyka, NAJ, MACHINA, PRODUKT ROKU, TNIEMY CENY… A już szczytem jest naklejanie hologramu na folię. Ważne by było przaśnie i z przytupem.

  3. A na takie nadrukowane na okładce książki ceny z kodem kreskowym tysh to działa ? ;) Bo tego pieroństwa, za przeproszeniem, nawet zamazać się nie da :( I co? Pozostaje naklejką w kształcie kwiatka albo wielkiego serducha zakleić …

  4. Cholerka, mam to samo-zdrowa obsesja odklejania, energo i czasochłonna.
    Ale niektórzy lubią flakon perfum z naklejką 450 zł.ustawiony na pozór niedbale, w widocznym miejscu. A już naprawdę naprawdę zabawne są buty z naklejką 25 zł na podeszwie.
    Sama ostatnio,z braku energii, uważności i czasu, wystartowałam na dużej imprezie z nieodcięta ceną na bluzce, która majtała sie na sznurku na plecach. Gdzie był meżczyzna, który powinien był to zuważyć przed wyjciem?
    A już najzabawniej, jak zmyślam koleżance skąd mam taką ładną torebke Prady,i opowiadma jak to ją kupiam w Rzymie/na Sycylii, czy gdzieś tam, a na torebce przyklejona cena 12 zł(lumpex).
    Na szczęscie śmiejemy sie obie z tego, bo okazuje się że jej buty Manolo B.to też zakup z drugiej ręki i tylko 100 euro na Allegro.
    Grunt, to mieć kulturalne i empatyczne koleżanki:-))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *