Mimo że notki moje przed opublikowaniem kilka razy czytam, często jednak nie udaje mi się uchwycić i poprawić niektórych błędów. Czasem są to literówki, czasem jakieś wielkie ortografy (jak ostatnio wyraz ból przez u napisałam), czasem interpunkcja od czapy, czasem nieprawidłowo utworzone neologizmy.
Robię błędy, duże i małe i zawsze się ich wstydzę.
Czasem szybko je zauważę i poprawiam w pierwszych sekundach po opublikowaniu, ale niestety nie zawsze.
Wtedy docierają do mnie tego typu komentarze, za które jestem zawsze ogromnie wdzięczna, bo dzięki nim, mogę moje błędy zrewidować:
Marysiu, napisz proszę że te błędy w ostatnim wpisie były zamierzone, a nie że nasza piękna polska mowa idzie w niepamięć… Co by powiedział Bralczyk?

Są na tym blogu notki z błędami zamierzonymi. I czy się to komuś podoba czy nie, lubię niekiedy napisać np. tak: ówielbiam:-)
Lubię tworzyć wyrazy, lubię bawić się językiem, stąd niektóre nowe słowa, które tworzę na potrzebę danej notki.
Lubię zapisywać angielskie słowa po polsku. Wygodniej napisać mi koledż, niż college:-)
Lubię wtrącać angielskie słowa lub całe zwroty do mojego polskiego pisania, ale nie dlatego, że już zapominam ojczystej mowy, nie, to bardziej dla zabawy, dla wygody, niekiedy z czystej przekory.

Fascynuje mnie gramatyka języka polskiego.
Pośród książek, które przyjechały za mną z Polski jest niewielki podręcznik z liceum pt. Podręczna gramatyka języka polskiego, ciągle pod ręką, tak by gdy mnie najdzie ochota, otworzyć sobie na przypadkowej stronie i poczytać o tym jak ‘działa’ ta nasza ojczysta mowa.
Wnioskuję, że jest niezwykle skomplikowana. Uważam, że język polski jest jednym z najtrudniejszych w rodzinie indoeuropejskich. Ogromnym szacunkiem i podziwem darzę tych wszystkich ludzi, którym przyszło uczyć się polskiej mowy, choć nie był to język ich przodków i zawsze cieszę się gdy dane mi takie osoby poznać.

Lubię odmieniać przez przypadki.
Przypadki – takie charakterystyczne ‘coś’ w nie tylko w polskim, ale np. już w angielskim kompletnie w zaniku (tylko w zaimkach można wyróżnić szczątkowe ich formy). Jak tu takiemu przeciętnemu Amerykaninowi, który również o łacinie nie ma pojęcia, wytłumaczyć, że jak się uczysz rzeczownika w języku polskim, to tak naprawdę nie uczysz się jednego wyrazu, tylko siedmiu, właśnie dzięki tym nieszczęsnym przypadkom.
Ostatnio szukałam dopełniacza liczby mnogiej wyrazu ‘ból’ i przyszedł mi do głowy taki pewien pomysł: chciałabym (a może już nawet jest) taką stronę internetową z programem, który odmieniałby polskie rzeczowniki i przymiotniki przez przypadki. Tak jak są strony do odmiany czasowników angielskich, włoskich, francuskich, niemieckich, czy moich ulubionych hiszpańskich. Wpisujesz czasownik i otrzymujesz jego pełną koniugację. To dlaczego nie wpisać rzeczownika i otrzymać jego deklinację po polsku?

Rozbiory logiczne zdań, słowotwórstwo, związki wyrazowe, fonetyka, deklinacje, koniugacje – ach, pasjonujące dla mnie zagadnienia.

Cały wieczór spędziłam z moim mężem na tworzeniu kompletnie nielogicznych (idiotycznie śmiesznych!) zdań złożonych z wyrazów uznanych przez nas za wyrazy trudne do wypowiedzenia. Trochę jak w piosence Jacka Skubikowskiego: ‘żółta żaba żarła żur, piórnik porósł mnóstwem piór…’
Setki wyrazów z języka potocznego, ale nie tylko. Zgłoski dla nas takie banalne, dla obcokrajowców nie do wypowiedzenia:-) Świetną mieliśmy zabawę, aż żałuję, że sobie nie spisywałam tych naszych wymysłów.

Wiedza jaką posiadłam w szkole podstawowej i liceum z gramatyki, pozwoliła mi o wiele szybciej uporać się z gramatykami języków obcych. To, że wiedziałam o deklinowaniu czasowników ułatwiło nie tylko naukę, ale całe pojęcie/zrozumienie deklinowania czasowników hiszpańskich. Ważnym jest znać terminologię w swoim ojczystym języku by potem z łatwością uczyć się gramatyki języka obcego. Jeśli nie wiem co to rzeczownik jak mogę uczyć się o noun, jeśli nie wiem co to liczba mnoga, jak mogę pojąć co to plural, jeśli nie wiem co to podmiot, jak mogę określić subject w zdaniu, jeśli nie wiem co to biernik i na jakie pytania odpowiada, to co mi po akkusativ’ie. My Polacy jednak wciąż jeszcze sporo wiemy z gramatyki. Spotykam zarówno Amerykanów jak i Meksykanów, którzy bladego pojęcia nie mają jak ich ojczyste języki funkcjonują, stąd zapewne ich kłopoty do opanowania drugiego języka.

Czasami moje notki pojawiają się bez polskich liter i jest to wtedy znak, że wpis dodałam nie z mojego komputera. Uwierzcie mi, nie lubię pisać bez polskich znaków. Niby szybciej i wygodniej, ale jakoś tak nie po polsku:-), czasami tak właśnie piszę maile z pracowego komputera, bo tam nie mam ustawionej polskiej klawiatury. Ale zdarzyło mi się już kilka razy dodać notkę z pracy, po czym przyjść do domu i uzupełnić ją o ogonki:-)

Fascynuje mnie lingwistyka.
A jeszcze bardziej w połączeniu z psychologią!

Za ewentualne błędy w tej i innych notkach bardzo przepraszam:-)


Comments

Błędy językowe — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *