Zapragnęłam pierogów.
Pierogów ruskich według maćkowego przepisu.
Twarogowe kostki przywiezione z Chicago, cebulka ładnie podsmażona i ugotowane ziemniaki.
Mąkę z wodą należy wymieszać i ugniatać 15 minut, żeby do ciasta weszło jak najwięcej powietrza, by było elastyczne.
Po chwili ugniatania spojrzałam na zegarek czy już minął kwadrans i ze smutkiem odnotowałam, że to dopiero 4 minuty jak walczę z tym ciastem. Rany, jakież to było dla mnie ciężkie zajęcie. Aż się naprawdę zmęczyłam.
Gniotłam to ciasto i gniotłam, bo pierogi bardzo lubię, a nie da się ich tu w garmażu kopić i myślałam o naszych babkach, dla których tego typu zajęcia w kuchni były dniem codziennym.
Jak one to robiły, że im to tak łatwo przychodziło? Że im się chciało. Że starczało im na to sił.

No tak, babki nasze, i ich babki, nie miały ulubionego serialu w telewizji, który codziennie chciały oglądać, najlepiej po 5 odcinków ciągiem, jeśli znalazły się w posiadaniu go na dvd.
Nie miały naszej-klasy, czy fejsbuka, na który co chwila trzeba się logować i podglądać posty znajomych, bądź samemu postować.
Nie miały telefonów komórkowych, z których wysyłałyby notorycznie smsy a dłonie oblepione ciastem bardzo by im to utrudniały.

Czego jeszcze nasze babki nie miały co my młodzi mamy, a co tak bardzo nas rozleniwia, zatraca, uzależnia, że już przygotowanie zwykłych pierogów staja się kulinarnym wyczynem.

Zagniotłam, wypchałam farszem, zakleiłam, ugotowałam, zjedliśmy na obiad.
Dobre w smaku, okropne w wyglądzie.
Ani trochę nie przypominały babcinych pierogów, w dodatku bardzo się posklejały po ugotowaniu i wystudzeniu.
Jakieś takie uszy mi wyszły, falowane, farszu trochę w środku a reszta to cały wielki brzeg ciasta. Fakt, bardzo cieniutkiego i smacznego, no ale tak pieróg nie powinien wyglądać.
Jestem przekonana, że naszym babkom też takie pierogi wychodziły, tylko te nasze babki miały potem miliony okazji do ćwiczeń, doświadczania, próbowania, intuicyjnej zmiany proporcji składników przepisu, klejenia i klejenia tak by w końcu pieróg osiągnął swoiste piękno.

Co ze mną?
Moje pierogi wizualnie nie wyszły, ale czy w niedalekiej przyszłości będę robić następne porcje by się wprawiać? Jasne, że nie, skoro tak się tym razem narobiłam!:-)
Za jakiś czas znowu najdzie mnie ochota na ruskie i znowu będzie mnie męczyć zagniatanie ciasta i znowu bez mojej wprawy nie będą takie jak być powinny.
Bo serial, bo komórka, bo internet jest ważniejszy niż jakieś tam wprawki w przygotowaniach staropolskiego dania…

Wstyd mi, autentycznie wstyd.
Chciałabym robić piękne i bardzo smaczne pierogi:-)

Ile kalorii ma porcja pierogów?
A ile kalorii traci się gdy tą porcję pierogów się przygotowuje?
:-)


Comments

Pierogi — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *