Oto siedzę przed laptopem marki Dell, zakupionym w Warszawie pod koniec roku 2006.
To mój drugi przenośny komputer, po Maxdacie, która nadal sprawnie działa, chociaż niewątpliwie jest już babcią, powolną, bez baterii, z pirackim Windowsem.

Dell mój:
– z systemem operacyjnym Windows XP Home po polsku,
– z dwoma MS Office’ami 2003 i 2007, które walczą ze sobą, ale już się do tego przyzwyczaiłam,
– z Internet Explorer wersja 6.0,
– z Mozillą wersja 3.6.3,
– z Irfan’em wersja 4.20 do przeglądania i edytowania zdjęć,
– z Power DVD wersja 4.0,
– z Avast’em! wersja 4.8 Home, czyli według mojej opinii najlepszym bezpłatnym programem antywirusowym – jest komputerem idealnym na moje potrzeby.
A co wchodzi w zakres moich potrzeb?
Komputer służy mi do komunikacji z ludźmi, zatem potrzebuję w nim kartę sieciową i wi-fi, żeby połączyć się z internetem. Internet to moja skrzynka mailowa, google, mój blog i kilka innych rzeczy, ale nie za dużo.
MS Office to program, który pomaga mi sprostać wymaganiom tutejszych nauczycieli: eseje w .doc, prezentacje w .ppt, obliczenia w .xls.
Obowiązkowo na komputerze na którym pracuję, muszę mieć taką oto ikonkę (pokaż pulpit) na pasku zadań, zaraz obok przycisku Start:

A wygląd zawsze prosty, szary. Pierwsza rzecz jaką zmieniłam na komputerze w domu i w pracy: klik, klik zmiana ustawień wyglądu na Windows 98.

Lubię mój komputer za to jak błyskawicznie się uruchamia, za to jak szybko chodzi spać, za to jak sprawnie bezprzewodowo łączy się z internetem. Lubię go za 4 lata bezusterkowej pracy. Nie wyobrażam sobie teraz znaleźć się w posiadaniu nowego sprzętu.

Oto proszę po XP, Windows Vista okazała się niewypałem, więcej z nią problemów niż pożytku, oto już Windows 7 przyszedł na pomoc, ale czy to aby na pewno pomoc? Mamy siódemkę na domowym stacjonarnym i omijam ją szerokim łukiem, nie chcę ani trochę o niej wiedzieć. Przeraża mnie.

Martwi mnie iPad.
Jeden wielki plus mu daję za to, że jest śliczny. Śliczny jak każdy aplowski produkt.
Ale czym tak naprawdę jest iPad – jest iPhonem na sterydach, taka wypasiona wersja iPoda Touch’a
Nie można mieć samego iPada, trzeba mieć do niego oddzielny ajtunsowy komputer.
Mogę mieć w każdej chwili, ale nie, dziękuję!

Martwi mnie każdy nowy komputerowy wynalazek.
Ja już ich nie chcę.
Mnie wystarczy to co mam.
I jeśli mam mieć nowe, to chcę takie samo.
Chcę do końca życia być użytkownikiem Windows XP, mojej szarej wersji.

Czemu ta moja zachcianka jest niemożliwa do spełnienia?
Czemu jeśli kiedyś mój Dell umrze ze starości, nie będę mogła kupić nowego z tym samym systemem operacyjnym?
Czemu za jakiś czas, nawet jeśli w jakimś wirtualnym antykwariacie uda mi się nabyć XP to szanowny Microsoft nie będzie go już saportował?

Mój komputer ma 4 lata. Jak umrze to ja chyba razem z nim:-(
Ile lat mają wasze kompy?

Jestem komputerowym dinozaurem, to nie ulega wątpliwości.
Mam swoje przyzwyczajenia i za nic nie chcę ich zmieniać, nie chcę uczyć się nowego.
Nie ogarniam.
Nie nadążam.
Starzeję się.

A mój mąż jest programistą z Doliny Krzemowej…


Comments

Stare i nowe technologie — 1 Comment

  1. Jestem posiadaczka laptopa Dell z Windowsem i nie mam zadnych problemow z ladowaniem, przechowywaniem aplikacji, zdjec i muzyki na i z iPad’a. Wybacz ale nie slyszalam jeszcze, zeby posiadacze iPad’ow musieli kupowac do nich inne komputery. Tez jestem osoba, ktora przechodzi katusze, gdy musi cokolwiek zmienic w swoim kompie, a nie daj Boze, gdy musi zmienic system operacyjny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *