Dzisiaj skończyłby 82 lata.
Dzisiaj siedziałby w samolocie w drodze do Chicago, gdzie przesiadłby się na lotowski samolot do Warszawy.
W swojej ukochanej Warszawie spędziłby dwa miesiące i wróciłby z nami do Kalifornii.
Lubił te podróże, czekał na nie, przygotowywał się do nich.
Był jak te ptaki, które rokrocznie migrują do innych krajów. Musiał fruwać do Polski na wiosnę, na tych kilka tygodni.

Zmarł nagle 21 kwietnia. To była środa.
A jeszcze w sobotę piliśmy razem herbatę przy śniadaniu.
A jeszcze w poniedziałek sprzeczałam się z nim o wybory.
A jeszcze we wtorek miałam okazję z nim porozmawiać o podróżach statkiem po Zatoce Meksykańskiej.

Śmierć Stanisława to naprawdę duża strata, bliski to był mi człowiek, chociaż na miliony tematów mieliśmy odmienne zdanie. Był niezwykle pomocny, niezwykle oddany, mógłby siedzieć w ciepłym domu, w wygodnym fotelu, a jednak zawsze był u nas, żeby zadbać o nasze koty. Do końca na posterunku pracy!
Tak bardzo mu zależało, żeby być na obu naszych ślubach i cywilnym i kościelnym, to były dla niego bardzo ważne uroczystości, a dla nas było niezmiernie ważne, że chciał w nich uczestniczyć beż najmniejszego ‘ale’.

Pokój jego duszy.



Comments

Wspomnienie — 2 Comments

  1. Tak bardzo nam brakuje bliskich, gdy nagle przestają być obecni w naszym życiu :( Zdajemy sobie sprawę, ze już nie będzie wspólnych Chwil, Chwil które składają się na całe nasze życie. Smutek za odejściem bliskiej nam osoby nigdy nie mija. Zostaje nam tylko wiara, że odszedł do Królewstwa Niebieskiego i tam będzie na Was czekał.

  2. no i widzisz teraz Marys dlaczego wolę starych ludzi od małych dzieci.Ba mam wrazenie ze dla tych drugich znajdę jeszcze kiedys w zyciu czas, a starsi tak szybko odchodzą.Poza tyma dzieci i młodzi, to takie wygodne przystawac z nimi- czysta i tylko i wyłacznie przyjemność.A ze starszyzna trzeba sie troszke wysilic- mimo wszystko wiecej dac niz wziąć.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *