To jest właśnie notka, która ma ukazać jedną z wielu bzdur z jakimi przyszło mi żyć na obczyźnie, czytaj: za co nie lubię Ameryki.
Są bzdury większe i mniejsze.
Są takie, na które śmiało można machnąć ręką, zaakceptować, przyzwyczaić się, nie zwracać uwagi.
Ale są i takie nonsensy, których absolutnie nie chce mi się adoptować i za każdym razem jak ocieram się o te ‘wspaniałe’ wynalazki to tęsknię za przeszłością i za prostotą, którą wspominam choćby z Polski.

Oto poniżej przedstawiam zdjęcia.
Na nich kartonik.
Kartonik – nazwa względna, bo w porównaniu z pudłem po telewizorze jest on małym opakowaniem, ale w porównaniu z tym co zawierał, jest on wręcz kartoniskiem
Tak proszę Drogich Czytelników, jest coś nienormalnego rzekłabym w amerykańskim podejściu do opakowań.
Fotografie przedstawiają przedmiot wielkości paznokcia, który fachowo nazywa się trackballem i zakupiony został przez Grzegorza drogą internetową. Przedmiot ten zabezpieczony w bomblową folię został zapakowany w karton i przesłany na adres domowy.
Taki oto ciupeńki przedmiot, w takim oto opakowaniu:

Podobnych przykładów mogłabym podać bez liku.
Odbiornik usb do myszy, czyli coś o wymiarach dwa na dwa centymetry, w równie wielkim opakowaniu.
Pomidory, ogórki, jabłka, brzoskwinie – wszystko w plastikowych opakowaniach na sztuki, nie na wagę.
Płyta CD z jakimkolwiek programem nie zostaje sprzedana w papierowej koperdce, tylko w jakimś specjalnie zaprojektowanym, dużym plastikowym pudełku, ponadto owinięte to opakowanie w folię, następnie wsadzone w karton.
Zabawki dla naszych pociech opakowane w niezliczoną ilość kartonu, przymocowane jakimiś drutami, co tylko dobre obcęgi sobie z nim radzą.
Książka z amazona w pudle w którym zmieściłoby się 20 takich książek, zabezpieczona foliowymi poduszkami z powietrzem.
Na co to wszystko się pytam?
Czemu tak musi być?
Dlaczego ludzie mają takiego fioła na punkcie tych opakowań, które i tak lądują w śmieciach?
Spotkałam się z opinią, że za program do komputera, taki choćby Microsoft Office zapakowany zaledwie w papierową kopertę do płyty, nikt nie zapłaciłby tyle kasy ile Microsoft wymaga. Ale za ten sam produkt opakowany w tonę plastiku i papieru łatwiej się płaci te setki czy tysiące dolarów.
Zgroza!

Jedyna w tym wszystkim pozytywna strona jest taka, że dba się tutaj o recycling. Ludzie segregują śmieci.
W naszym gospodarstwie domowym, mamy trzy pojemniki na odpady:
Zielony – zielenina głownie z ogrodu, czyli jak obcinamy nasz żywopłot czy podcinamy drzewka.
Niebieski – makulatura, puszki, butelki, plastik.
Szary – cała reszta.
I o ironio tej całej reszty jest najmniej.
Po brzegi zawsze zapchany jest pojemnik niebieski.

Smutne, że wszyscy z czasem ulegną tej obsesji, bo wszystkich nas zalewają produkty-śmieci z Chin. A ich tam się nie da powstrzymać, oj się już nie da…


Comments

Przesyłka — 1 Comment

  1. Wpadam tutaj srednio raz na rok “na sekunde”. Tak po prostu zobaczyc co
    jest grane…
    I wsiakam na poltorej godziny. :))
    Wlasnie skonczylem czytac 11 stron tekstu…

    Pozdrawiam Jarek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *