Czekamy do północy naszego czasu by skontaktować się z MSWiA w Warszawie, tam będzie godzina 9ta.

Najpierw:
Dryń, dryń, dryń, dryń, dryń – głucho.
Nikt nie odbiera.
Nie odbiera człowiek, nie odbiera maszyna.

Potem:
– Halo, słucham.
– Halo, dzień dobry czy to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji?
– Tak, tak, słucham.

Mąż mój mieszka prawie 30 lat w Stanach, ja mieszkam tu przeszło 3 lata. No rażą nas takie sytuacje okrutnie!

Jestem zatrudniona w szkolnej administracji, jako pomagacz. Siedzę na recepcji, kieruję zbłądzonych do właściwych budynków, odbieram telefony, kseruję, dziurkuję, układam dokumenty w segregatorach, informuję pracowników szkoły i studentów o tym, że dana klasa jest odwołana. Pracuję przy ‘develop’ (<-brakuje mi polskiego słowa) planu lekcji. Tworzę bazy danych. Robię wiele ciekawych i nudnych rzeczy na tym moim stanowisku. Ale jest jedno takie zadanie, którego jak widać z powyższego dialogu w Polsce nie robi nawet wysoko postawiony urzędnik, a ja MUSZĘ obowiązkowo je wykonywać. I jest to tutaj tak naturalne, że nawet nikt tego nie traktuje w kategoriach obowiązku, to jest ogólna społeczna i biznesowa norma. Tak proszę moich Drogich Czytelników. W USA chyba nawet jak się dzwoni do instytucji toalet publicznych to ktoś kto odbiera telefon zawsze się przedstawi, jeśli nie z imienia to chociaż z firmy. A jeśli dzwoniącemu zdarzy się zadzwonić w innych godzinach niż godziny urzędowania, to ten dzwoniący zawsze usłyszy głos automatycznej sekretarki. Ta funkcja przenosi się z telefonów również na maile. Każdy ma w mailu automatyczną stopkę z danymi typu nazwisko, stanowisko, telefon i adres. A jak ten każdy jest choćby jeden dzień poza biurem to ustawia sobie automatyczną odpowiedź z informacją że poza tym biurem jest i nie możne teraz na maila odpisać. Tak niewiele, a jednak tak wiele dla naszych ważnych polskich urzędów typu ministerstwa. Bo ja rozumiem, że komuś kto prowadzi kiosk ruchu możne nie zależeć, albo go nie stać na tani telefon z automatyczną sekretarką, ale żeby nasze urzędy z naszych podatków nie mogły zakupić sobie tego typu sprzętów i wyszkolić swoich pracowników do odbierania telefonu uprzejmą formułką. Wstyd Panie i Panowie, wstyd! Ile jeszcze lat musi upłynąć aby się to zmieniło?
– Santa Rosa Junior College. This is Maria. How can I help you?


Comments

Różnice — 3 Comments

  1. develop – chyba chodzi o ‘opracowywanie’ ;-)

    Z przedstawianiem się przez telefon jest faktycznie żenada. Choć zdarzyło mi się parę razy, że po 10 minutach rozmowy zamiast prośby o powtórzenie mojego nazwiska potrzebnego do zgłoszenia pani tylko się zapytała czy dobrze je zapamiętała, gdy się przedstawiałem… no ale dzwoniłem do biura jakiegoś programu unijnego, więc tam wyjątkowo trzymają klasę. Niestety jest to jeden z niewielu radosnych wyjątków potwierdzających jakże tą smutną regułę.

  2. Nie rozumiem czego się czepiasz Marysiu, nie idealizuj Ameryki bo taka idealna wcale nie jest, a poza tym jak gdzieś dzwonisz to chyba wiesz gdzie i nie musisz usłyszeć tego gdzie się dodzwoniłaś to jakaś bzdura. Kategorycznie nie zgadzam się z Twoją opinią i nie wiem czemu ona ma służyc.

  3. Wypowiedź Agnieszki mnie zbulwersowała co prawda nie mieszkam w kraju ale mnie to też denerwuje ze w jakich kol-wiek Polskich placówkach nikt sie nie przedstawia to jest karygodne ! Pracowałam kiedyś w sklepie obuwniczym i nawet tam odbierając telefon trzeba było wymienić nazwę firmy!! Więc nie wiem dlaczego Polskim urzędnikom sprawia to tyle kłpotu!!!
    Moje najdłuższe przywitanie które obowiązkowo musiałam recytować
    Good Morning It’s Holiday Inn Express Aberdeen Exhibition Centre Gosia speaking how can I help you?
    wiem długie ale po kilku dniach recytujesz to jak z karabinu maszynowego:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *