Siedzę w pracy, w której jestem szczęśliwa.
Czemu?
Dlatego, że możne nie mam za dużo obowiązków/projektów dzisiaj.
Dlatego, że atmosfera panuje tutaj wspaniała.
Dlatego, że ludzie są sobie nawzajem mili, nie krzyczą, uśmiechają się, proszą i dziękują.

Jestem szczęśliwa w moim małżeństwie.
Każdy dzień to piękne godziny spędzone u boku Grzegorza, mężczyzny o niezwykłym spokoju ducha, cierpliwości, mądrości i głębokiej wierze.

Jestem szczęśliwa w każdym moim kolejnym dniu życia i tak właśnie chciałabym by było już zawsze. I wiem, że wiele zależny ode mnie, od tego czy pozwolę temu szczęściu trwać, kwitnąć, rozwijać się, czy je wygonię, zduszę, wyrwę ze swego życia, w jakimś poczuciu winy (bo nie powinnam być szczęśliwa, bo inni tak cierpią, bo wokoło choroby i śmierć, bo szczęście nie trwa wiecznie…)

Szczęściem dla mnie jest bezpieczeństwo.
Szczęściem jest dla mnie dom, w którym możemy spokojnie żyć.
Pieniądze na koncie, które gwarantują nam choćby jedzenie. Praca, która pozwala zarabiać te pieniądze.
Dobry mąż u boku, o którym już pisałam.
Dwa śmieszne koty, które kocham bez granic.
Ogródek z kwiatkami.
Doniczki na oknie, w których kiełkuje szczypior.
Skrzynka pocztowa, do której biegam by sprawdzić czy jest dla nas jakaś korespondencja.
Mój fotel uszaty, w którym każdego dnia mogę godzinami przesiadywać.

Szczęściem i radością jest dla mnie wypisywanie i wysyłanie kartek. To, że mnie na nie stać, że stać mnie na znaczki i że mam czas na to by je w odpowiednim momencie wypisywać i sprawiać tymi kartkami przyjemność innym (a nie wzbudzać ich poczucie winy, że oni do mnie nie odpisują).

Szczęściem i frajdą jest dla mnie pieczenie i gotowanie. To nie obowiązek! To radość z możliwości połączenia składników, rozwałkowania ciasta, wycięcia foremkami ciastek, pieczenia i częstowania innych.

Szczęściem jest dla mnie zdrowie, które mam, no może oprócz słabego wzroku i chorego lęku przed wieloma rzeczami.

Szczęściem jest dla mnie chodzenie do kościoła. To nie obowiązek! To radość z tej jednej niedzielnej godziny spędzonej w kościelnej ławce, pośród innych, którzy przychodzą bo wierzą, przychodzą dziękować i prosić w swoich modlitwach.

Szczęśliwa jestem, że mogę pracować i mogę leniuchować.

Pisanie i czytanie czyni mnie bardzo szczęśliwą, jeśli tylko nie muszę pisać i czytać czegoś do szkoły – to wzbudza we mnie często smutek i złość:-)

Oczywiście pośród moich powodów do szczęścia i radości wymieniam rzeczy, które po prostu sprawiają mi przyjemność. Bo szczęście to chyba coś przyjemnego prawda?

Co dla Ciebie znaczy szczęście?
Gdzie czujesz się szczęśliwa/szczęśliwy?
O czym marzysz jeśli marzysz o szczęściu?
Co to jest?
Gdzie to jest?


Comments

Zapiski o szczęściu i radości — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *