A jednak można z klasą, z duszą, bez złości i agresji wyjaśnić czemu jest się przeciwko TEJ decyzji.
Polecam:
http://wyborcza.pl/1,105766,7768972,Na_Wawel_zywym_daleko.html
zamiast tych wszystkich kłótni i przepychanek…


Bardzo mi żal prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zostanie pochowany na Wawelu – w polskim narodowym muzeum. Będzie leżeć daleko od ludzi, w zimnej krypcie, do której wchodzi się za biletem wstępu (normalny – 12 zł, ulgowy – siedem, w grupie zorganizowanej – taniej o złotówkę) i w określonych godzinach (w porze letniej od 9 do 17, w zimowej – do 16). Małe pocieszenie, że ktoś, kto zechce go odwiedzić, będzie mógł jeszcze wspiąć się na Dzwon Zygmunta oraz zerknąć do Muzeum Katedralnego i skorzystać z przewodnika (po Grobach Królewskich oprowadza przez 10 minut).

Muzealny, zimny Wawel nie jest już dobrym miejscem pochówku dla nikogo. Więzi pamięć o ludziach, zamienia ją w pomniki. Niewiele w nim emocji, wiele rekwizytów, masek, napuszonej, sztucznej wzniosłości.

Jest bezruch i martwota. Żadnej idei, myśli, tchnienia, które – jak ponad sto lat temu chciał Stanisław Wyspiański – wyzwoliłyby Polskę i Polaków. Nieprzypadkowo część jego “Wyzwolenia” dzieje się na Wawelu – w tym wypełnionym śmiercią skansenie narodowych trucheł. Nieprzypadkowo już od dziesięcioleci nie grzebie się tu żadnych Polaków.

Szczególnie żal mi pani Marii. Ona – taka miła, ciepła, urocza – na pewno chciałaby być bliżej ludzi, których lubiła i którzy ją lubili i szanowali. Bliżej swoich sąsiadów z warszawskiej kamienicy, bliżej swojego mieszkania przy ulicy Czerwonego Krzyża, bliżej ulic i skwerów, które pokochała. Nie zasłużyła na pochówek w zimnej krypcie. Takich ludzi jak ona nie oblewa się spiżem, nie czyni z nich muzealnych eksponatów, tym bardziej, że ciągle pulsuje żywa pamięć o jej dobroci, wdzięku, reklamówce, w której nosiła za mężem kanapki, i geście, z jakim poprawiała fałdy na jego marynarce.

Pani Maria na pewno wolałaby, żeby ci, którzy chcieliby na grobie jej i jej męża położyć kwiaty i zapalić znicz, mieli do nich blisko. Tak jak np. do warszawskiej katedry św. Jana.

Do muzeum wszystkim żywym jest daleko.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Autor: Aleksandra Klich


Comments

P.S. do poprzedniej notki — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *