Czasami lepiej powstrzymać się od komentarza, zatem starałam się to robić od soboty – od polskiego popołudnia, amerykańskiego poranka, kiedy to dowiedzieliśmy się o katastrofie prezydenckiego samolotu.
Miałam kilka swoich myśli, kilka refleksji, obaw o przyszłość kraju i jego mieszkańców…
Ale nie chciałam ich upubliczniać.
Czytałam zawartość portali gazeta.pl i onet.pl czego na co dzień już nie robię, by przybliżyć sobie całą tą sytuację. Mnóstwo świeżych informacji, jeszcze więcej komentarzy internautów na te wszystkie informacje…

Jakiś odległy czas temu pracując w pewnej warszawskiej fabryce współpracownicy postanowili w niezwykle nietypowy sposób pożegnać koleżankę, która kończyła karierę w biurze, gdyż otrzymała lepszą propozycję pracy. Nietypowe pożegnanie przejawiało się w przygotowaniu stypy z pogrzebowym wieńcem włącznie. Niesmaczne według mnie dobranie ‘metody’ podziękowania za kilkuletnią współpracę. Gdyby mi się teraz chciało, w archiwach mojego komputera znalazłabym pewnie maile z moim sprzeciwem odnośnie tej sytuacji. Moje “proszę nie róbmy sobie jaj z pogrzebu; nie kupuje się cmentarnego wieńca dla osób żyjących; a co jeśli niedługo po tym naprawdę coś złego jej się przytrafi?-wtedy będzie wam do śmiechu?,taki sam wieniec kupicie?”
Nie wiem czy koleżance taka forma podziękowania i pożegnania odpowiadała, nigdy nie miałyśmy okazji o tym pogadać, ale ja do dzisiaj pamiętam mój sprzeciw: dlaczego nie można normalnie, dlaczego nie można z jajem, ale bez motywu pogrzebu?!

Dzisiaj ponownie chcę krzyknąć: Proszę nie róbmy sobie jaj z pogrzebu!

Niech umarli zostaną z godnością pochowani.

Nie!
Za proste by to było, za szlachetne, za spokojne.

Prawdą jest, że śp. Prezydent Lech Kaczyński lubianą osobą nie był.
Nawet ja nie wiem czy go lubiłam czy nie, ale jak to ktoś ładnie na innym blogu ujął politycy nie są od lubienia.
Nie głosowałam na niego, ale to, że wygrał już jakby bezpośrednio mnie nie dotyczyło… przecież wyjechałam do innego kraju.

Prawdą jest, że nie wypada się złościć na osoby zmarłe. Jaki był, taki był, ale zginął w tym tragicznym wypadku, w dodatku jego żona i tyle innych dobrych ludzi.
Zatem siedzą ci wszyscy, którzy go serdecznie nienawidzili cicho i zaciskają zęby, czasami tylko anonimowo dadzą ujść emocjom w jakimś ostrym internetowym komentarzu. A niekiedy z obłudą i hipokryzją ubolewają nad wielką stratą.

Aż tu nagle – hop!
Jest decyzja o pochówku na Wawelu.
No to teraz możemy się oficjalnie wkurwiać.
Protestować.
Otwarcie manifestować, że ABSOLUTNIE nie na Wawelu.

A dlaczego nie?
Bo tam królowie, bo tam Piłsudski, bo tam Sikorski!

Ale jakby tą całą zgraję przeciwników zapytać czym zasłynął Sikorski, albo, żeby przeliterowali nazwisko Piłsudskiego i wymienili choćby trzy jego wielkie zasługi dla tego kraju – ciekawe ilu byłoby chętnych do takiego testu z wiedzy o pochowanych na Wawelu.

Nie chcę, żeby moi czytelnicy pomyśleli, że jestem ZA decyzją Jarosława czy kleru.
Nie, tak nie jest.
Jest jednak tak, że (przepraszam za kolokwializm) zwisa mi to kalafiorem gdzie spocznie ciało prezydenta i jego małżonki. Naprawdę! Ani ja się nigdy pewnie nie wybiorę na ich grób z modlitwą, ani nie wybiorę się na groby królów czy wyżej wymienionego marszałka (dyktatora) Piłsudskiego i generała Sikorskiego, żeby mi tam sarkofag Lecha Kaczyńskiego przeszkadzał w modłach. Więc czemu niby mam się sprzeciwiać? Albo czemu mam popierać?

A jakby spojrzeć na to z innej strony, niby śp. prezydent nie miał takich zasług jak Piłsudski czy Sikorki, ale łączy ich trzech silny antysowietyzm/antyrosyjskość. Więc czemu nie?

Jest sobie okazja do jakiejś społecznej akceptacji nawet być może idiotycznych decyzji, jest okazja by pokazać światu, że potrafimy się połączyć, potrafimy uhonorować, potrafimy w pokorze pomilczeć – ale nie! Będziemy pisać do wszystkich mediów, nawet pokażemy zagranicy jacy jesteśmy twardzi, jak się tu w Krakowie nas gwałci niechcianymi zwłokami.
I ten świat na nas patrzy, ten świat który ma taką szansę poznać nazwisko ważnego Polaka (niektórzy Amerykanie na przykład nie wiedzą, że Kopernik i Skłodowska to Polacy), ale oto popatrzy na bandę protestujących na pogrzebie i przełączy TV na inny kanał…

I ten pieprzony Facebook z jego BECAME A FAN OF…
Fanem to ja mogę być zespołu rockowego, albo jakiegoś artysty, ale żałoby, znicza dla zmarłych, smutku z powodu tragedii? No i odwrotnie:fanem Nie na Wawelu…
Przepraszam – kretynizm!!!


Comments

Jaja z pogrzebu — 1 Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *